Nie zapomniałem o pytajnikach. Jeszcze ktoś pomyślałby, że zadaję pytania i zaczął odpowiadać...
Lecz pomiędzy Twoimi książkami, pomiędzy Twoimi ubraniami, pomiędzy tym zgiełkiem i zamieszaniem, pozwoliłem temu odejść.
Nie mogę się zatrzymać i złapać oddechu, a spójrz jak bliski jestem szczęścia. I nie zawrócę znów, bo moje serce zrozumiało, że... że jestem w domu.
Pomyślałem z nadzieją, że może tam
Dwie połówki czyjegoś złamanego serca...
Nie.
To tylko brudny banknot.
Żadnego słowa.
Kilka bezładnie rzuconych liter.
Dziś rano rozwalił mnie na łopatki opis gadu-gadu jednej z osób, którą mam na liście kontaktów. Cytuję:
Ankieta dla kobiet: Czy facet powinien być zarośnięty, czy ogolony, czy wydepilowany?? prosze głosujcie
Nigdy wcześniej w życiu nie czułem się tak zażenowany. Pytanie pozornie zwyczajne. Dużo mówi się w telewizji chociażby o tym, jaki mężczyzna (ehh... no dobra "facet") powinien być, aby się kobiecie podobał. Oczywiście mógłbym tutaj walnąć długi referat przedstawiający moje zdanie i argumenty, ale... nie chce mi się, poza tym argumenty mogą wyniknąć same. Nie będę też zgłębiał tajemnicy, dlaczego kolega stworzył tak niecodzienną ankietę. Z pewnością wynika to z jego kompleksów. I myślę, że każdy mężczyzna, który zaczyna mieć niniejszy problem, ma kompleksy. Fakt faktem, kompleksy ma każdy. Jednak to zakrawa na brak poczucia własnej wartości. Czemu? Jak wół przemawiają tu wątpliwości co do tego.
Gdyby tak pójść za ciosem, to możnaby zadawać kolejne pytania, od "czy mężczyzna powinien być przy kości, czy szczupły" do "czy powinien się obrzezać, by sprawiać w łóżku więcej przyjemności", przy czym to ostatnie pytanie obraża pewną kulturę (dodam, iż w USA bardzo modne jest obrzezanie nawet wśród katolików, ponieważ rzekomo tamtejsze kobiety wolą obrzezanych mężczyzn w łóżku). A teraz w sedno: gdzie tu jest wolność i bycie sobą? GDZIE TU JEST MĘSKOŚĆ?! Widać modne stało się dopasowywanie do chorych stereotypów. Tak się ogólnie przyjęło i tak musi być. Niestety... stereotyp - rzecz, za którą świat uparcie podąża. Będziesz piękna, kiedy użyjesz tych kosmetyków. Będziesz miał wzięcie, kiedy popsikasz się naszym dezodorantem. Dziś często robimy tak, a nie inaczej bo WSZYSCY tak robią. Dziś mamy to, a nie co innego, bo WSZYSCY mówią, że właśnie to jest najlepsze. Może do pierdoła i mało istotna rzecz, ale za tym wszystkim kryje się zamach na naszą wolność. Na moją wolność! Bo to ja mam mieć kompleksy, że nie stać mnie na ten wspaniały dezodorant. To ja nie jestem tak atrakcyjny, bo nie ubieram się u gejów projektantów mody i nie rozsądny, bo nie dbam o zdrowie, które jest podstawną (nie zaczynam od skóry).
Tak buńczucznie o tym wszystkim piszę, ponieważ jak wiele osób wie, sam jestem zaprzeczeniem i przeciwieństwem wielu stereotypów. I nie mówię tu o cechach typowo męskich, wynikających z natury, ale o rzeczach, które wymyślił sam człowiek prawdopodobnie po to, aby na tym dobrze zarobić. No i co? Jestem przez to gorszy? Mam popaść w kompleksy, bo nie robię tego, co większość? Mam się zdesperować, bo będąc zarośnięty nie spodobam się ŻADNEJ kobiecie? Bynajmniej tak nie myślę i tak nie czuję. Człowieku. Od kiedy to kto inny ma decydować, jaki powinieneś być? Przede wszystkim masz podobać się sobie i siebie samego akceptować, by móc spotkać drugiego czlowieka i akceptować jego. "Miłuj bliźniego swego jak siebie samego", a nie na odwrót. I to nie tylko odnosi się do miłości, ale do większości życia. Podejmujesz decyzje. Masz być przede wszystkim sobą. Nie spodoba się kobiecie to, że masz długie włosy? Widocznie nie docenia cię, nie zasługuje na ciebie. Tylko broń Boże nie ścinaj tych włosów dla niej, skoro masz się potem źle czuć, jako osoba. Poczekaj. Pokaż, że żyjesz z sobą w harmonii. W końcu spotkasz kogoś, kto pokocha cię takim, jakim jesteś, a nie za to, że masz pięknie obcięte włosy, wydepilowaną klatę, pachy, nogi i... dodajcie sobie sami co jeszcze.
A miało być krótko...
Konflikty zbrojne, to sprawa zawsze aktualna. Wojny, podboje były od zawsze i pewnie przyszłość szykuje jeszcze wiele mniej lub bardziej krwawych wojen. Dziś jednak wpadła mi do głowy moja dawna refleksja, z czasu odkrywania dla siebie twórczości Jana Rybowicza. Jedno z opowiadań pt. "Wydobycie broni" zawarte w tomie "Czekając na Becketta" pokazywało sylwetkę wpierw człowieka zwyczajnego, prostego, obywatela jakiegoś kraju nękanego już długi czas przez wroga. Ten niczym nie wyróżniający się mężczyzna pewnego dnia powiedział do swych braci, że ma zakopaną broń i poprowadzi ich do walki o wolność lub śmierć. Ludzie go posłuchali, wykopali wraz z nim broń i po jakimś czasie przepędzili zaskoczonego wroga poza swoje granice. Jednak nie szli dalej. Postawili przewalone słupy graniczne i zostali u siebie. Część żołnierzy potem szemrała, że zwyciężyli tylko w połowie, twierdzili, że powinno się wroga gonić aż do jego własnej stolicy i zniszczyć ją. Wiecie, co odparł na to kapitan? Że mądry naród zawsze zwycięża tylko w połowie. Kiedy idzie zachłannie dalej, przypiera wroga do muru, nie zostawiając mu żadnej furtki wyjścia, przestaje być mądry. Staje się taki sam, jak ciemiężca. Przez rządzę zemsty staje się zbrodniarzem, napastnikiem. A w takiej pogoni może zginąć jeszcze sporo dobrych ludzi.
Mądry naród pilnuje, by wszelkie wojny mijały jego kraj, a jeśli już przychodzi moment obrony, broni swych granic, nie mieszając się dalej. Poprzestaje na obronie koniecznej. Pomyślmy... taki przywódca przechodzi do historii, jako człowiek prawy, nie splamiony niewinną krwią. Bo zawsze "zwycięża się tylko w połowie".
Szkoda jednak, że w realnym świecie machina wojenna napędza kolejną i kolejną...
Towarzyszu podróży
Zbudowałeś byt swój zasklepiając jak termit wyloty ku światłu
I zwinąłeś się w kłębek w kokonie nawyków
W dławiącym rytuale codziennego życia
I choć przyprawia cię on codziennie o szaleństwo
Mozolnie wzniosłeś szaniec z tego rytuału
Przeciw wichrom, przypływom, gwiazdom i uczuciom
Dość trudu cię kosztuje, by co dnia zapomnieć
O swej kondycji człowieka
Teraz glina, z której zostałeś utworzony
Wyschła i stwardniała
Nikt już się nie dobudzi w tobie…
… astronoma
… muzyka
… altruisty
… poety
… człowieka
Którzy zamieszkiwali może ciebie kiedyś
Pytania - Jan Rybowicz
Nie pytaj nigdy
za Villonem,
gdzie są zeszłoroczne śniegi.
Bo to niezbyt mądre pytanie.
Nie przekonuj mnie,
że twoje dzieciństwo
było sielskie i anielskie,
bo to nieprawda.
I nie wmawiaj mi,
że przyjdą dni różowe,
które wynagrodzą nam hojnie
dni niewiary i rozpaczy.
Nie wierzę w to.
Nie małpuj Goethego
bełkocząc:
"Chwilo trwaj. jesteś piękna."
Ta chwila już przeminęła
i jest taka sama,
jak ta za nią,
i kropla w kroplę
jak poprzednie.
Nie pytaj,
gdzie jest ten ptak,
gdzie jest ten kot,
gdzie jest ten żółty pies,
ta miła pani,
ta dama z krwi królewskiej,
ten piękny młodzieniec,
ta dziewczyna, co śpiewała po rosyjsku,
ci wszyscy umarli,
których nie ma...
Nie pytaj.
Bo po prostu odpowiem ci wulgarnie:
w dupie.
I nie pytaj mnie już nigdy,
czy cię kocham.
Jest na szczęście na to pewna odpowiedź. Że to normalne. Normalne jest to, że jakaś tam cząstka człowieka (Nawet tego najbardziej niewierzącego) stale poszukuje Boga, bo jest On mu potrzebny. Choćby po to, by nie strzelić sobie w łeb, kiedy pewnego dnia tracimy naraz całą dumę - to, co zdobyliśmy przez lata: majątek, dobrobyt, przyziemne szczęście. To wszystko przeminie. To ma granice. Musi się skończyć z założenia. No, a po co komu życie, które i tak skazane na śmierć skończy się? Ludzie też przemijają. Mogą Cię odrzucić pewnego dnia wszyscy i co wtedy zrobisz? Uznasz, że życie nie ma sensu? Zostanie Ci Bóg, który chce dać trudne, nie usłane różami, ale piękne i pełne dobra życie. Bo prawdziwe życie dąży do tego, by gromadzić sobie skarb w Wieczności, a nie tu na tym łez padole.
Szkoda tylko, że tak wielu ludzi charakteryzuje skrajna tępota powszechna, która wywiodła się z manipulacji ludzkimi uczuciami przez dzisiejszy świat.
smutnej części piękna
nie zastąpiąnej nigdy
przez żadną radość.
Nie zatracaj się w fałszu,
w myśli, że błogość
w pojedynkę
istotą piękna jest.
Uschniesz po czasie
w radosnej euforii.
Gdy skreślisz smutek
nerwowo ścierając łzę.
Piękna nigdy bez smutku
nie będzie...
Nie marnuj łez
tych gorzkich zbieraj
bukłaki napełniaj.
Kiedy przyjdzie taka radość,
że aż uschniesz,
wychyl haust tej goryczy
i znów będzie dobrze.
II-2008
Prawdę powiedziawszy nigdy nie lubiłem Amerykanów, zawsze wydawało mi się, że mają o sobie zbyt wysokie mniemanie i uważają siebie za najpotężniejszy naród świata. Szkoda tylko, że niektórym brak wyobraźni i szacunku dla innych krajów. A może większości? Bo skoro tak żenujące rzeczy są tam wielce popularne, a ludzie to kupują?...
Z innych rzeczy, to... mam nadzieję, że zima będzie biała i jak już to mroźna, a nie mokra i brudna. Jeśli zima będzie sroga, to w lato będzie mniej komarów, których nie cierpię!!
Znów zacząłem marzyć. To znaczy, że żyję. Bo ponoć jeśli człowiek nie marzy - to umiera. No i swoją drogą dobrze jest pomyśleć od czasu do czasu (powtarzam: OD CZASU DO CZASU) o niebieskich migdałach. Ten świat to w sumie prawie nieustanna walka i poniżanie godności człowieka. I nie można mówić, że takiego świata się nie zna i nie chce w nim żyć. Bo on jest i dotyka i oddziaływuje na nas.

