Pod strzechą wspólnoty poszukujemy Boga. Wpierw w ludziach: w tym, co robią, ich twarzach, uśmiechach, dobrych słowach i trosce. Potem przychodzi czas, że zaczynamy spośród zagubienia odkrywać ślady Boga w sobie samym. Pomagają nam w tym ci sami ludzie. Powtarzają, że jesteśmy potrzebni, że każdy wnosi coś swojego i nowego i buduje wspólnotę. Dalej, przychodzi czas, że chcemy komuś pomóc w potrzebie, tak jak mówił Jezus "...bo byłem głodny, a daliście Mi jeść". Po jakimś czasie wychodzimy do ludzi. Służymy nie tylko wspólnocie w grupie, ale Kościołowi. Szukamy swojego charyzmatu. Kiedy go odnajdujemy i wiemy jak potrafimy służyć najlepiej z całego serca, dochodzimy do pełni. Do pełni szczęścia. Albo... dochodzimy do pełni tylko i wyłącznie. Jest trudno odnaleźć radość w tym, co robi się dla innych. Trudno jest cieszyć się z trudu, jaki włożyliśmy, by służyć. Ale służymy. Bo wiemy, że jakbyśmy odeszli, byłoby źle i nie czulibyśmy się potrzebni. Tyle nocy naszych serc wpatrzonych w gwiazdy zarywało się, by rzucać, codziennie rzucać jedno i to samo, proste pytanie w Wielką Ciszę, prośbę o ukojenie, o radość płynącą prosto ze Źródła. Nie rzadko także na próżno. Bo "nie ma sygnałów z Wielkiej Ciszy". Tej ciszy, którą Ktoś zasiał i tej, która pozostanie. I wtedy chcąc, czy nie chcąc dochodzimy do naszego Azylu. Najpiękniejszego. Znajdujemy odpowiedź w wątpliwości. Wątpliwość sama jest odpowiedzią. Ta dudniąca w uszach Cisza, zawieszona abstrakcyjnie w powietrzu jak skała. To ta Cisza mówi "przyjmij". Przyjmij, bo i tak nie zauważasz większości słów Boga do ciebie w codziennym dniu. Więc jest ta świadomość. Świadomość Ciszy, by przyjmować to, co nadchodzi i to co już nadeszło. Z pokorą. Źródłem. Ciszą. Jednak mimo wszystko, pragnie się więcej. Inni mówią więcej o słowach spośród Ciszy. Ty i ja jesteśmy tymi, którzy wzruszają ramionami, bo jakiś czas temu uschli z tępej radości i nie mówimy nic. Milczymy. Ale nie od Źródła. Od tego świata. Tak często niewrażliwi na sferę Sacrum.
Ikar
- Ikar
- Masz czasem tak, że wydaje Ci się, że nie pasujesz? No to ja mam tak przeważnie. Zatruwacz krwi współczesnych ludzi.
Przeszłość
Skrajności
Arcadia Poema
buda
fotografia
góry
J. Rybowicz
koncert
kreatywnie
Ku Dobru
LOTR
marzenia
muzyka
nokturny nierealne
nokturny świadome
nokturny z autopsji
nokturny zasłyszane
nokturny zawoalowane
obraz
od rzeczy do rzeczy
Ona
piosenka
poezja
pozytywnie
proza życia
refleksyjnie
serwetka
smutno
swoją drogą
świat
usterki
video
wolne
wspomnienia
zespół
życie
Popularne posty
-
Narkotyk głupoty, najpotworniejszy narkotyk głupoty, jakże upokarzająca bezsilność wobec głupoty a z nią - zła. Narkotyk dewocji, przes...
-
Trafiam ostatnio na wyśpiewaną poezję, która wręcz idealnie wpisuje się między wątki życia bohatera wykreowanego na podstawie tłumionych moi...
-
Będę mało mówił. Postanowiłem dziś zamieścić pewien filmik, coś w rodzaju ewangelizacji. Bardzo mnie poruszył. Myślę, że wielu ludziom przyd...
-
Oby tylko nie pomylić nieba, z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu...
-
Zapachniało powiewem jesieni Z wiatrem zimnym uleciał słów sens Tak być musi Niczego nie mogą już zmienić Brylanty na końcach twych rzęs...
-
I znów będzie rybowiczowsko. Przeszukując ostatnio to moralne, to mniej moralne zasoby serwisu YouTube, postanowiłem wpisać w wyszukiwarce ...
-
Miałem tylko jedną twarz I zacząłem mówić to, co myślałem Moi wrogowie ignorowali mnie Przestałem być dla nich niebezpieczny Przyjaciele...
-
A wraz z nimi niesamowite wspomnienia z lipcowego wyjazdu. Wiadomo, że wszystko co dobre, szybko się kończy, ale na szczęście może trwać i c...
-
z pamiętnika Konrada Retrospekcje ze Świata Wielkiego. To nie do końca tak, że przed drogą wędrówki, moja droga życia w mieście była ...
-
Dziś zacznę dialogiem wyjętym z filmu Witolda Leszczyńskiego "Siekierezada", ekranizacji powieści Edwarda Stachury o tym samym tyt...
0 KOMENTARZY:
Prześlij komentarz