Czy można jak w filmie odczuwać. Wznosić się i opadać w emocjach. Czy da się tak szybko rozwiązywać nawet najtrudniejsze sprawy. Czynić tak romantyczne gesty, jak bohaterowie. Czy film jest sztuką odciągania człowieka od problemów i pokazania jakiejś sielanki. I wbrew pozorom nie wykluczając nawet najtragiczniejszych dramatów. Jak znaleźć odwagę, by uratować świat. Czy skoro w tej chwili nie leci w naszą stronę asteroida wielkości Texasu, to świat nie jest zagrożony i nie zasługuje na prawdziwego bohatera. Czy warto naginać usposobienie, by zrozumieć humor American Pie, Strasznego Filmu, Niani Frani, czy jakiegoś innego seksualnie prowokującego i spłytczającego życie arcydzieła filmowego/serialowego. Czy umiesz cieszyć się sielanką i happy endem bohaterów Love Actually, podczas gdy masz w sobie pamięć dziwnego spojrzenia Twojej kobiety, która dostała skurczu podczas gdy pieprzył ją listonosz i przyłapałeś ich i musiałeś w ostateczności odwieźć cudownie połączonych kopulantów do szpitala. Czy współczujesz oszukanej Angelinie Jolie, której synek został uprowadzony i prawdopodobnie nie żyje, czy raczej martwisz się o syna, który onanizował się szarlotką zamiast być na lekcjach w szkole. A może ten obłęd jest twoim udziałem, bo zdałeś sobie sprawę, że scenarzysta to nie koniecznie pojebaniec nie znający życia i wymyślający durne scenariusze, by zmanipulować twoje emocje, a jedynie człowiek, który by zarobić grosz na chleb posuwa się do tak perfidnej ostentacji. A może zaczynasz myśleć tak jak w filmie się powinno myśleć. Czy może już całkowicie żyjesz jak twój ulubiony filmowy bohater. Bo mimo, iż jego historia nawet przedstawiona w Egipcie, pochodzi z Hollywood. A tam znają życie jak nigdzie indziej na świecie.
Nie zapomniałem o pytajnikach. Jeszcze ktoś pomyślałby, że zadaję pytania i zaczął odpowiadać...
Nie zapomniałem o pytajnikach. Jeszcze ktoś pomyślałby, że zadaję pytania i zaczął odpowiadać...
7 KOMENTARZY:
Za ten przemyślany brak pytajników - uwielbiam i nie odpowiadam. Wszelkie przemyślenia zostawiam sobie, bo tylko pytajniki otworzyć mogą bramę, która - być może - prowadzi nie tylko do kropek, ale w większej mierze, do kolejnych pytajników. Taka reakcja lawinowa.
Ciekawe, jakie motywy muzyczne trafiają do Twojego ucha najczęściej z tych ulubionych ścieżek pięcioliniowych. Ciekawe.
[?]
Więc będę zaglądać. Bo trafiają odwzajemniająco Twoje do mnie, być może jak moje do Ciebie :)
Oby jak najmniej pretensjonalne ;) radosne, smutne, żywe, umierające mozolnie. Najróżniejsze motywy. Jednak z wszystkiego najważniejsze jest słowo.
Dziękuję za odwiedziny :)
Ładne podsumowanie. Polecam kawałek Red Hot Chili Peppers - Californication. Ma świetny tekst i chyba trafia w sedno, na przykład:
Space may be the final frontier
But it's made in a Hollywood basement
Cobain can you hear the Spears
Singing songs off station to station
And Alderaan's not far away
It's Californication
Pozdrawiam,
Mnie się zawsze wydawało, że sama muzyka też potrafi być słowem ;) Interesująca jest harmonia. Pomiędzy jednym a drugim. I nietypowe ujęcia tych dwóch.
Nie ma za co ;) To sama przyjemność, a również powinnam i ja podziękować.
Racja, klasyk Red Hot Chilli Peppers trafia w samo sedno! :)
Pewien artysta (niestety nie pamiętam nazwiska) powiedział, że o wiele więcej można powiedzieć obrazem i dźwiękiem, niż słowem. Jednak ja uważam, że nie tyle więcej, co zupełnie co innego, jakby w zupełnie innych płaszczyznach. Dlatego mamy tak wiele adaptacji, ekranizacji wszelakich powieści. Obraz i dźwięk może być idealnym dopowiedzeniem słowa.
Prawda. Treść nie ogranicza się do słów. Inne aspekty przekażemy obrazem, inne słowem, a inne muzyką. To się chyba nazywa "synestezja". Umiejętne łączenie kanałów przekazu. Jednak aby sensownie odebrać takie dzieło, potrzeba refleksji. Sztuką odbioru jest, aby zamiast papki jaką może wydawać się całość, odbierać poszczególne kanały i docenić w jaki sposób się one przeplatają i wiążą ze sobą.
Tylko jak stać się po drugiej stronie lustra? Jak być Alicją, która zobaczyła sam uśmiech kota?
Słowo, dźwięk i obraz po prostu współistnieją. Są inne, a jednak potrafią być razem. I cały urok i trud tkwią w odpowiednim ich dobraniu. Blisko synestezji. Blisko.
Prześlij komentarz