- Czy myślisz, że miłość znika,
kiedy się nie widzimy? - Miałem wrażenie, że Ona ma już dość
wątpliwości w moich oczach, których tak bardzo chciałbym się
pozbyć, ale nie potrafię.
- Być, to być widzianym. A czy ja
dla ciebie istnieję, kiedy nie ma mnie obok?
- Tak.
Znów bezskuteczna walka gdzieś głęboko w spojrzeniu.
- Wiem co tam widzisz na dnie...
- Nie bój się. To niczego nie zmienia. Po prostu muszę być bardziej zdecydowana, kiedy wkrótce stoczę tę walkę za ciebie. I dla ciebie. Walkę o ciebie. Może to samolubne z mojej strony, bo chcę widzieć w twoich oczach ten spokój i fascynację wszystkim, co moje. Jak kiedyś, gdy widziałam cię po raz pierwszy.
Znów bezskuteczna walka gdzieś głęboko w spojrzeniu.
- Wiem co tam widzisz na dnie...
- Nie bój się. To niczego nie zmienia. Po prostu muszę być bardziej zdecydowana, kiedy wkrótce stoczę tę walkę za ciebie. I dla ciebie. Walkę o ciebie. Może to samolubne z mojej strony, bo chcę widzieć w twoich oczach ten spokój i fascynację wszystkim, co moje. Jak kiedyś, gdy widziałam cię po raz pierwszy.
- Nawet jeżeli, to ta fascynacja
kiedyś ustąpi. Może dotkliwej normalności? Może upadlającej
rutynie?
- Ustąpi, wiem. Ale nie temu.
Będziemy prości, będziemy naturalni, innych będzie to dziwić.
Zmieniać się będziemy, a innymi słowy poznawać bardziej. Mamy na
to całe życie. Tak jak wiele rzeczy powoli zmienia się w
najbliższym świecie, tuż za oknem na tyle wolno, byś wciąż
rozumiał i czuł, że w dalszym ciągu jesteś w domu. Bo to ten sam
dom, te same fundamenty, te same ważkie akcenty, faktury, istotne
detale, które mimo zmian za oknem pozwalają nadal to miejsce
nazywać domem. Tak to będzie wyglądać.
- A jeżeli wydarzy się coś... - postanowiłem mocne słowa, jakie noszę od dawna w sercu, teraz w końcu wypowiedzieć. W końcu... jeśli Ona nie kłamie, to niczego nie zmienią. - ...nieoczekiwanego. Widzisz, jestem bardzo niezmienny. Za bardzo być może cenię pokój sumienia, by obciążać je wyrzutami i poczuciem, że spowodowałem czyjąś pogardę mną. To może też egoizm? Ale wiem, że jeśli ktoś kogoś tu skrzywdzi, to będziesz to ty.
- A uwierzyłbyś, gdybym tobie powiedziała to samo o swojej stałości i niezmienności?
- A jeżeli wydarzy się coś... - postanowiłem mocne słowa, jakie noszę od dawna w sercu, teraz w końcu wypowiedzieć. W końcu... jeśli Ona nie kłamie, to niczego nie zmienią. - ...nieoczekiwanego. Widzisz, jestem bardzo niezmienny. Za bardzo być może cenię pokój sumienia, by obciążać je wyrzutami i poczuciem, że spowodowałem czyjąś pogardę mną. To może też egoizm? Ale wiem, że jeśli ktoś kogoś tu skrzywdzi, to będziesz to ty.
- A uwierzyłbyś, gdybym tobie powiedziała to samo o swojej stałości i niezmienności?
Nie wiedziałem co odpowiedzieć tym
oczom, w których odzwierciedliła się iskierka bólu. Musiałem
jednak. Musiałem ją sprawdzić tamtymi słowami. Sporo widziałem i
doświadczyłem na szlaku. Chciałem ją sprowokować do walki o mnie
już teraz. I chyba mi się to udało.
- Dobrze, nie mów nic na razie. - Rzekła niespodziewanie spokojnie. - Nie mam zamiaru uzurpować sobie tak prędko twojego zaufania. Zapamiętaj jednak jedno. Kiedy za długo będę milczała, uruchom inne zmysły. Takie, które dostrzegą w ciszy moje gesty. Bo nimi udowodnię ci i rozliczę się z każdego słowa, które dziś wypowiedziałam.
- Dobrze, nie mów nic na razie. - Rzekła niespodziewanie spokojnie. - Nie mam zamiaru uzurpować sobie tak prędko twojego zaufania. Zapamiętaj jednak jedno. Kiedy za długo będę milczała, uruchom inne zmysły. Takie, które dostrzegą w ciszy moje gesty. Bo nimi udowodnię ci i rozliczę się z każdego słowa, które dziś wypowiedziałam.
(...)A teraz Jej już tylko mogę
szukać, choć tyle niewiadomych, tyle złych poszlak, że miałeś
Niepoprawny Ikarze rację. Jeżeli jednak się myliłeś, to niech
wezmą cię diabli.
0 KOMENTARZY:
Prześlij komentarz