Nie będziemy mówić za cicho, za
czule
Los rozliczył nas ze słów zbyt
miękkich
Wiatr nie ma siły i niechętnie już
ust dotyka
Za dużo jadu na nich mamy
On nosi zmiany, pozwólmy mu nieść te
lepsze
Choć tak kusi znów uczynić go
posłańcem
Zapomnieć się, by łatwiej zapomnieć
Że choć wieczny, zmierza donikąd
Zapomnieć się, by łatwiej zapomnieć
Że choć wieczny, zmierza donikąd
Lepiej przywyknąć, lepiej ochłodzić
Z końca języka usunąć liter
nadmiary
Zdjąć imperatyw jak stary plaster
Chłód zagoi, zabliźni posłowne
zadry
Kto przez słowa zdobywa, słowami
traci
Komu słów zbywa, temu słów
zabraknie
Kto słowem zabił, tego zabije już
odczyt wyroku...
Gdy sądzić będą go własne słowa
Nie patrz z zawodem, nie szukaj
drugiego dna
I co? Nie umiesz mówić, bo teraz po
twarzy wiatr
Smaga piachem po oczach, sypie do ust
Tyle warty był twój krzyk, tyle warty
był twój krzyk
0 KOMENTARZY:
Prześlij komentarz