Można powiedzieć, że się oficjalnie zaczęły wakacje. Ten rok był tragiczny. Rok szkolny. Ogólnie to pewnie dlatego, że w chińskim kalendarzu, 2007 jest rokiem świni - to by wiele wyjaśniało. W każdym razie mam sierpień z matematyki. Generalnie się nie przejmuje, bo nie ma w sumie czym. Co ma być, to będzie.
Plany wakacyjne uległy zniekształceniu. Lipiec miałem przepracować, ale pośredniak, przez krtórego miałem mieć piękną pracę na poczcie, splajtował. Po prostu cud miód. Co za tym idzie? To, że prawdopodobnie nie będzie kasy na Bieszczadzkie Anioły, które są 15 - 20 sierpnia. Myślę, że więcej niż 160 złotych by nie przekroczyły. Łącznie z dojazdem, no i to on właśnie pochłania większość tej sumy, bo około 100 złotych. Tylko, że to jest sierpień. Ok. 23, 24 miałbym ten komis. Co jeszcze? No cóż! Jeżeli wiem, że tyle kasy mieć nie będę, to wypadnę na kilka dni gdzieś bliżej, np. Tatry. Tam też są piękne szlaki. Takie pagórki jak Beskidy jakoś mnie już nie kręcą. Za dużo tego widziałem. W Tatrach konkretnie nie byłem. No, może w Zakopcu, ale tam jest tłum i nie czuć klimatu. Ja chcę pochodzić po górach! Beskidy są dobre na wypady weekendowe i jednodniowe wycieczki. Tak, czy inaczej - góry mnie czekają. Rodzi się pytanie - z kim? W Bieszczady byłoby z kim jechać, ale kto chciałby w Tatry? W sumie samemu szło by też pojechać, aczkolwiek chyba troszkę nudno!
Generalnie to czas globalnego zniechęcenia. Nie podoba mi się mój materiał Arcadii. To wszystko jest tak naprawdę płaskie i za każdym razem takie samo. Nie mam talentu do pisania piosenek. Chyba po porstu dam sobie z tym spokój. Na razie planuję zrobić trzeci koncert "Bo źródło wciąż bije!" tym razem ku pamięci Wojtka Bellona. Stachura poczeka. Może ktoś chętny będzie, jak nie to mam to w dupie. Zagram sam. Generalnie przygnębiające wakacje się zbliżają. Najlepiej byłoby wyjechać gdzieś na dwa miesiące, a nie na kilka dni.
Plany wakacyjne uległy zniekształceniu. Lipiec miałem przepracować, ale pośredniak, przez krtórego miałem mieć piękną pracę na poczcie, splajtował. Po prostu cud miód. Co za tym idzie? To, że prawdopodobnie nie będzie kasy na Bieszczadzkie Anioły, które są 15 - 20 sierpnia. Myślę, że więcej niż 160 złotych by nie przekroczyły. Łącznie z dojazdem, no i to on właśnie pochłania większość tej sumy, bo około 100 złotych. Tylko, że to jest sierpień. Ok. 23, 24 miałbym ten komis. Co jeszcze? No cóż! Jeżeli wiem, że tyle kasy mieć nie będę, to wypadnę na kilka dni gdzieś bliżej, np. Tatry. Tam też są piękne szlaki. Takie pagórki jak Beskidy jakoś mnie już nie kręcą. Za dużo tego widziałem. W Tatrach konkretnie nie byłem. No, może w Zakopcu, ale tam jest tłum i nie czuć klimatu. Ja chcę pochodzić po górach! Beskidy są dobre na wypady weekendowe i jednodniowe wycieczki. Tak, czy inaczej - góry mnie czekają. Rodzi się pytanie - z kim? W Bieszczady byłoby z kim jechać, ale kto chciałby w Tatry? W sumie samemu szło by też pojechać, aczkolwiek chyba troszkę nudno!
Generalnie to czas globalnego zniechęcenia. Nie podoba mi się mój materiał Arcadii. To wszystko jest tak naprawdę płaskie i za każdym razem takie samo. Nie mam talentu do pisania piosenek. Chyba po porstu dam sobie z tym spokój. Na razie planuję zrobić trzeci koncert "Bo źródło wciąż bije!" tym razem ku pamięci Wojtka Bellona. Stachura poczeka. Może ktoś chętny będzie, jak nie to mam to w dupie. Zagram sam. Generalnie przygnębiające wakacje się zbliżają. Najlepiej byłoby wyjechać gdzieś na dwa miesiące, a nie na kilka dni.
2 KOMENTARZY:
Ty mi nie mów chłopie, że chcesz arcadię rozwiązywać. Osobiście przejde się blok obok i Cie trzepne za takie herezje. Zaś co do poprawki... normalne, każdemu się może zdażyc. A bieszczady to i tak pojadę. Mój cel na te wakacje. I ogólnie góry!!
nie mówie, że chce arcadie rozwiązywać, mówie, że nie będę pisał piosenek już raczej. Zawsze można modyfikować czyjeś covery
Prześlij komentarz