Niedawno spotkałem się z dziwnym stwierdzeniem "ja jestem półrasistą". Spytałem co to znaczy, bo tak do końca nie wiem. Osoba to odpowiedziała mi tak:
"Nie lubię czarnuchów tylko na odległość. Miałem w gimnazjum kumpelę murzynkę i była spoko i gadałem z nią, nawet w ławce z nią siedziałem, ale nienawidzę murzynów ogólnie i bym wszystkich za*ebał."
Albo ja jestem tempy, albo to normalne, że w dalszym ciągu czegoś nie rozumiem (pomijam możliwość przeczytania tego posta przez jakiegoś przypadkowego, biednego, zdemoralizowanego człowieka, jakim jest rasista), ale czy kolega sobie nie zaprzecza? Tak jakoś dziś dało mi to do myślenia... myślę, że tacy ludzie, a zapewne jest ich wielu - tylko wmawiają sobie, że są rasistami, chociaż praktycznie ani razu nie mieli do czynienia z czarnymi. Wpływ dzisiejszego środkowiska wprowadza sztuczny rasizm, najczęściej na pokaz. Skończę jednak tym, że ja w ogóle nie rozumiem rasizmu i strasznie mnie on razi. Dla mnie czy czarny, żółty, czerwony... to taki sam człowiek jak ja, który ma tylko inny rodowód. Myśli, czuje tak samo.
4 KOMENTARZY:
a tam... sie przejmujesz takimi ludzmi? szkoda czasu....
Najgroźniejsza jest obojętność dobrych ludzi- nigdy nie daj sobie wmówić, że "szkoda czasu". Chamstwo i nienawiść trzeba wyrywać z korzeniami zawsze i wszędzie.
Zgadzam sie z moim poprzednikiem. Najgorsza jest obojętność i cieszy mnie to, że są jeszcze ludzie, zwłaszcza młodzi, którzy nie zakładają okularów i widzą naprawdę. To dzięki nim świat nie ulega autodestrukcji.
A co do "półrasizmu" to masz rację, nie ma półsłówek, albo coś jest czarne albo białe, albo dobre albo złe. I mam nadzieję, że będziemy dążyć właśnie do tego "białego".
Ja bym powiedział że "dążenie do białego" dla niektórych może oznaczać właśnie rasizm, chociaż ja wiem o co Ci chodzi ;)... tak mi się to tylko skojarzyło.
Prześlij komentarz