"GDYBY TAK POWIAŁO ZDROWO...
TO BYM JESZCZE RAZ POFRUNĄŁ..."

Księżyc owiany myślami

By | 19:49 1 comment
   Nocą myślenie idzie lepiej, zwłaszcza kiedy prześwieca mu delikatny, mdły blask księżyca. Kiedy człowiekowi (przynajmniej mi) nie chce się spać, a umysł rozpierają setki wspomnień, rzeczy, które ostatnio się przytrafiły. Powiem Wam, że jak nigdy byłem wczoraj zdenerwowany i jednocześnie czułem się bardzo zraniony...
   Dnia pewnego dostałem smsa (taka nowoczesna forma wiadomości, w której wyplewiona jest gramatyka i ortografia) i ten sms mnie bardzo zabolał. Zarzucał mi coś, co nawet nie przeszłoby mi przez myśl. W pierwszej kolejności zasmuciły mnie te spłaszczone elektroniką bez polskich znaków słowa. Stanęły przede mną lodowatym murem, wrzeszcząc tak głośno, że popluły mi twarz. Oto jesteś nieodpowiedzialny, oto masz w nosie cudzy trud. Oto zostawiasz nas na lodzie, by się zorientować, czy ktoś w desperacji zastąpi twój geniusz. Na koniec jeszcze poraził mnie swym nafosforyzowanym blaskiem szpaler liter, które stworzyły jedno zdanie "TAK SIE NIE ROBI". W pierwszej chwili wzięła mnie brzydka choroba na "K". Nie wiem, czy przez same, wredne słowa, czy przez ich skrytą intencję. Po chwli zdecydowałem się pomyśleć o tej, która te bezwzględne litery na mnie nasłała. Dlaczego to zrobiła? Przecież to nie moja wina, że nie dojadę na czas na ten lód, na którym rzekomo wszystkich zostawiam. Użyłem więc tej mieszczącej się do kieszeni nowoczesności, by odpowiedzieć w inny sposób - "telefonicznie". Doprowadziłem do tego, że pani ciętych słów w jednej chwili zmuszona została do zamiany miejsc ze mną. Nie odczułem tryumfu. Bo po co? Za chwilę kolejny sms nasłał kilka liter sformowanych w jedno słowo "PRZEPRASZAM". Patrzyły na mnie ze strachem i nadzieją. Zlałem je obojętnością i tak to się skończyło.
   Nawet do teraz myślę, jak można tak brutalnie odrzucać przyjaźń. Skąd się nagle wzięła przyjaźń? A stąd, że pani chłodnych, a potem skruszonych słów jest kimś kogo kocham. Bliska. Tylko teraz nie wiem, czy wciąż bliska, czy była mi bliska.
   Wściekły do bólu i zraniony.
   "Doświadczenie uczy mnie, że ludzie czasem beztrosko olewają obowiązki..." - tyle powiedziała mi potem na żywo. Po pierwsze boli fakt odbierania ludzi jako istoty, którym przeważnie nie można ufać, bo ranią i w ogóle. Po drugie boli fakt, że zaufanie do mnie zostało sponiewierane, pogięte i wyrzucone. Co z tego, że były przeprosiny. Jakoś nie dały mi ukojenia. Z resztą one były, żeby były, a nie ze szczerości. Najłatwiej jest zamykać się na ludzi, nawet na bliskich, nawet na tych, których posyła dobry Bóg, żeby pomogli, żeby byli przyjaciółmi i bezinteresownie chcieli dać swoje serce. Trudniej jest spojrzeć wgłąb siebie i zadać sobie pytanie, czy przypadkiem nie kiełkuje we mnie to, co narzucam innym. "Tak się nie robi". Owszem. Dużym błędem jest posądzanie przyjaciół, nie wiedząc co stanęło im na drodze.
Nowszy post Starszy post Strona główna

1 KOMENTARZY:

Estraneaaa pisze...

ałć Zabolała prawdziwość Twoich słów. Ja.. ja chyba wiem, o czym piszesz. Tylko że wiem o tym z obu stron, które przedstawiłeś.. Czuję się niesprawiedliwie osądzona; że osądzają, choć nie wiedzą dlaczego coś zrobiłam i choć mają się za przyjacieli nawet nie chcą tego wiedzieć. Z drugiej strony odepchnęłam przyjaciół, dziś już nie mam żadnego.. Najłatwiej jest odepchnąć kogoś kto jest bliski? Ale dlaczego?