"GDYBY TAK POWIAŁO ZDROWO...
TO BYM JESZCZE RAZ POFRUNĄŁ..."

Tryumf sprawiedliwości

By | 20:35 10 comments
I znów będzie rybowiczowsko. Przeszukując ostatnio to moralne, to mniej moralne zasoby serwisu YouTube, postanowiłem wpisać w wyszukiwarce "stare dobre małżeństwo". Może ktoś coś z jakiegoś koncertu nowego wrzucił. Moją uwagę przykuł przepiękny utwór "Tryumf sprawiedliwości". O czymś, co nadejdzie. O czymś, co wsyzstkich uporządkuje. Oddzieli kozły od owiec, złych naznaczy i strąci. Dzień Sądu? Być może. Przeczytajcie ten tekst.

Tryumf sprawiedliwości

Sprawiedliwości nikt nie przyniesie,
ona przyjdzie sama, jak świt
Będą zdarte garnitury z tych,
na których wyglądają jak przebrania.
Nieukom sprawiedliwośc wyjmie z ręki pióro,
a włoży w nią miotłę,właściwe narzędzie.
Gadatliwi głupcy bedą kłaniac się z daleka
milczącym mędrcom,
tak jak być powinno
,a nie jest.
Kolory: czerwony i zielony, niebieski i żółty,
zostaną rozprowadzone we właściwych proporcjach
Takze kolor czarny i brunatny,takze szary i fiolet,
oraz biel,
bo żadnego nie może zabraknąć.
Kłamcom sprawiedliwość pomiesza zmysły:
już nie bedą rozróżniali prawdy i zmyślenia.
Złodzieje będą okradać się sami,nawzajem.
Mordercy wymordują się pomiędzy sobą.
Sto małych pomniczków
przetopi sie na jeden, ale Wielki.
Tak będzie, kiedy przyjdzie sprawiedliwość.
Przyjdzie sama, nie przyspieszymy tego
ani tego nie opóźnimy.
Przyjdzie sama nieunikniona jak świt.
Nowszy post Starszy post Strona główna

10 KOMENTARZY:

Estraneaaa pisze...

To Twój utwór? Ja nie co inaczej patrzę na sprawiedliwość, na "koniec".. Ale bardzo ładny. Obrazowy, prosty i inspirujący. :)

Ikar pisze...

Nie, to Jan Rybowicz :) ja niestety tak pisać nie umiem :(

Ogólnie bardzo mi się podoba, ale słowa, że przyjdzie sama i że nie przyspieszymy tego ani nie opóźnimy inspirują mnie do refleksji. Czy nie są one niebezpieczne, czy nie uśpią nas w oczekiwaniu na sprawiedliwość? A może powinniśmy działać zamiast czekać?

Ikar pisze...

"Nie znacie dnia ani godziny, kiedy nadejdzie..."

Skoro tak, to może już nadeszła?

Ikar pisze...

Możliwe. Odbieram ten wiersz, jako zapowiedź Dnia Ostatecznego. Jako katolik nie wyobrażam sobie jednego wielkiego bum i końca świata. Faktycznie to, co dzieje się teraz na świecie może być spełnieniem apokalipsy ("Narody powstaną przeciw sobie", "przyjdą fałszywi mesjasze, a wielu pójdzie za nimi"). Może być też tak, że jest do początek tryumfu. Jakby popatrzeć na tekst jeszcze inaczej, można odczytać w nim koniec nadejścia sprawiedliwości. Każdy ma prawo do swojej interpretacji.

Jeśli już jesteśmy przy końcu świata, to myślę, że w apokalipsie wcale nie chodzi o koniec całego wszechświata. Kluczowe są symbole. To trochę jak oglądanie filmów Davida Lyncha. Jeśli traktujemy dosłownie dochodzimy do ślepego zaułka myślowego.

Każdy człowiek ma swój świat. Zresztą pisałem już o tym u mnie. Życie prowadzi w rozmaite sytuacje, również takie, w których nasz świat nagle się załamuje. Wydaje nam się, że właśnie następuje koniec. I wtedy faktycznie oddzielone jest dobro od zła. Poznajemy siłę naszej wiary. Czy trwamy mimo wszystko?

Tu jeszcze jedna uwaga. Aby wytrwać, wołamy Ducha Pocieszyciela. Nie łudźmy się jednak, że Duch ten pogłaszcze nas po głowie i powie, że wszystko będzie dobrze. Może będzie może nie. Duch da Nam siłę, aby trwać. Jest to Duch Umocniciel.

Wiem, że mój komentarz niewiele wniósł do dyskusji, ale myślę, że może być interesującą wstawką. Są to myśli z homilii dominikanów: o. Jana Andrzeja Kłoczowskiego i o. Adama Szustaka. Mnie przynajmniej bardzo dały do myślenia. Ma się wrażenie, że naprawdę przybliżają nam Królestwo Niebieskie.

Pozdrawiam.

Ikar pisze...

Bardzo piękne i mądre :). TEż jestem zdania, że Paraklet nie daje pocieszenia łechcąc nas po ambicji, że to i tak Ty masz rację, TY jesteś dobry, a świat jest głupi. Ani w taki, a ni w żaden inny sposób.

Już samym pocieszeniem jest fakt, że mamy siłę walczyć z naszymi słabościami, walczyć sami ze sobą. PRzynajmniej jak dla mnie. Pocieszniem jest to, że mogę uważać Chrystutsa, jako osobistego Pana i Zbawiciela, bo gdyby nie Duch, to wszystko byłoby niemożliwe i nie miałoby sensu.

Niestety czasem ludzie płytkiej wiary, kiedy najedzą się "cukierków Pana Boga", czyli przepchają emocjami, jak to "wspaniale jest czuć Boga" łamią się przy pierwszym dołku, bo widzą istotę wiary w ciągłej euforii. A potem się okazuje, że "Bóg mnie opuścił".

I tu wpadamy w pułapkę. Co oznacza "czuć Boga"? Boga się nie czuje, z Bogiem się żyje. Boga musimy całe życie szukać, podobnie jak musimy szukać siebie. Jeśli przestajemy szukać, zatrzymując się na tym co już znaleźliśmy, nasza wiara staje się martwa. Martwa wiara nie da nam wystarczająco siły by przetrwać trudne momenty.

Anonimowy pisze...

Ja wrzuciłem ten film na tube ;) Genialnie to brzmiało na żywo. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że lepiej niż wszystkie "hity" SDM-u jak U Studni, Jak, Jest już za późno itd.

Pozdrawiam, Qba (vel bierglas0 - youtube ;) )