Najpierw stracił samego siebie. Prowadzony drżącą Ręką, która się nim opiekowała doszedł na najodleglejsze pustkowia swojej własnej duszy. Tam napotkał serce poranione czasem, który ze strachu gdzieś daleko odpłynął, pozostawiając przygnębiające kręgi na wodzie. Wspomnienia. To były bolesne wspomnienia, ale doszukiwał się w nich też jakiejś iskry szczęścia. Jednak, gdyby było, nie dałby się wywieźć na pustynię. Tu z kolei nie było nic. Tylko piach, spiekota. I jakiś niewypowiedziany strach. Tak. Zaczynał się bać. Zaczynał bać się tego, że jest sam na sam z sobą. Że teraz usłyszał głos idący mimochodem jakby z wnętrza, do wnętrza zarazem. Odezwało się pierwsze pragnienie. Wolność. Potem przyłączały się kolejne. Wrażliwość, miłość, w końcu zagrzmiało to, które do tej pory trzymało wszystkie pozostałe w szachu - samotność.
Wielokrotnie próbował wracać. Wracać tam, skąd go wyprowadzono. Do Egiptu, w którym zawsze był fascynujący przepych. Coś się błyszczało, świeciło i zaraz się zmieniało. Co pozwoliło mu zapomnieć... przytłumić głosy z wnętrza. Bo mało miał siebie samego. Stracił się. Teraz to pustynne odzyskiwanie oznaczało olbrzymi trud i frustrację. Postanowił zatrzymać się na środku pustkowia i ostatni raz obejrzeć się za siebie.
- Więc jestem... więc jestem tu. Tu, gdzie mnie wyprowadziłeś. - Westchnął. - Daleko od wszystkiego, co miałem.
- I tak blisko siebie. - Rzuciły chórkiem naraz wszystkie wewnętrzne głosy. - Tak blisko nas. Dziękujemy, że nas uwolniłeś.
- Żebyście mnie gnębiły? Żebym żył jak struty?
- A powiedz, ile dał ci przewspaniały Egipt? Kilka straconych miłostek, nałogi, kłamstwa...
- Każdy jest słaby. - Przerwał nie mogąc już słuchać swojego wnętrza.
- Każdy umiałby być silny, gdyby dał nam coś do powiedzenia. Każdy umiałby chwycić i ogrzać tę Dłoń, która go pragnie wyprowadzić od słabości, gdyby przestał zastanawiać się, dlaczego Ona tak drży. Jesteś na pustyni, bo tu najlepiej jest słychać swoje wołające potrzeby. Bo tylko tu umiesz odnaleźć i poczuć własne serce. Pustyni nie dano ci po to, abyś zamartwiał się i usychał. Ale byś dowiedział się jak zaspokoić pragnienie duszy, jak nas nie skreślić, a pokochać i przyjąć.
- Was pokochać? Jak was pokochać?
- Właściwie to... my jesteśmy tobą prawdziwym. To dlatego nie potrafisz nas pokochać.
- Nie rozumiem.
- Nie kochasz siebie. Masz piękne, wspaniałe serce, które barykadujesz. Jesteś dobry.
- I mam od teraz żyć na pustyni?
- Pustynia nie jest miejscem do życia. W niej nie ma życia. To ona jest w życiu. Jeśli zmądrzałeś, wpuścisz nas teraz do serca. Wolność, wrażliwość, miłość, samotność....
- Samotności nie chcę...
- Będę ci potrzebna, kiedy będziesz próbował się wyrazić i wybrać swoją drogę. Jasne? W czwórkę powiemy ci jak spojrzeć na Egipt, do którego wrócisz. Byś ty był jego panem, a nie on twoim ciemiężcą. Tam spotkają cię radości, znaki, słowa, które otrzymasz, szczęście, dar zrozumienia wspomnień, porachowania zadr i doświadczeń. A kiedy nadejdzie czas, zamilkniemy. Wtedy sam zdecydujesz, czy chcesz pójść na pustynię, by nas tam spróbować odnaleźć. To nie będzie łatwe.
- Dlaczego zamilkniecie?
- Każdy musi zamilknąć, kiedy powie już wszystko, co ma do powiedzenia. Dopóki ktoś znów się o coś nie spyta.
- Boję się...
- Nie będzie łatwo. Ale masz już serce z powrotem. Odzyskałeś siebie. Przecież wiesz, że każdy koszmar się kończy. I może już więcej nie wrócić.
Zbudź się o śpiący,
i powstań z martwych,
a zajaśnieje ci Chrystus.
Ef 5, 14
Pustynia
By Ikar | 23:41
2 comments
2 KOMENTARZY:
Teraz to ja mogę powiedzieć: "nawet nie wiesz, jak dobrze to rozumiem". Często wracam na pustynię, choć droga na nią ani z niej nie jest łatwa. Lecz potrzebna.
Bardzo pięknie i głęboko ująłeś tyle treści w swoim fragmencie. Piękny pomysł, piękne wykonanie, piękne wnętrze...
Pustynia. Chrystus by odnaleźć swoje myśli, swoją drogę, również poszedl na pustynię. Pustynię swojej duszy, gdzie jego duchowość walczyła zapewne z jego cielesnością. Jaką drogę znalazł, wiemy dzięki ewangelii.
Każdy chyba potrzebuje znaleźć się na pustyni, by uporządkować swoje życie. Szkoda, że tak mało mamy na nią w naszym życiu przestrzeni.
Z drugiej strony gdyby było na nią przestrzeni za dużo, mogłoby braknąć miejsca na drugiego człowieka.
Na koniec jeszcze, apropos zamilknięcia. Przypomniał mi się fragment Władcy Pierścieni (a konkretnie Dwóch Wież, do których mógłbym wracać nieustannie). I ponownie fragment ten dotyczy Drzewca. Mówi on, że w języku Entów, nazwa każdego przedmiotu lub istoty zawiera całą jego historię. Żeby powiedzieć coś w tym języku, potrzeba jest mnóstwo czasu. Entowie nie mówią więc nic, co nie jest warte poświęcenia tego całego czasu, potrzebnego do powiedzenia tego.
Przytoczyłem fragment dlatego, ponieważ od dawna próbuję interpretować postaci Entów jako wartości, które spotykamy w życiu, albo jako nosicieli tychże wartości. Podobnie jak wartości przedstawione w Twoim wpisie, w pewnym momencie muszą zamilknąć, wtedy gdy powiedzą wszystko, co warte jest tego aby to powiedzieć.
Zarówno forma jak i treść, niewiele miejsca pozostawiają na krytykę. Gratulacje.
Pozdrawiam.
Prześlij komentarz