Do jakiś czas temu zaprezentowanych przeze mnie narkotyków i narkomanii Jana Rybowicza, dodałbym narkotyk wędrowania. Nie dawno odnalazłem w sobie obecność tego narkotyku. Gdzieś bym ciągle łaził, szukał, robił zdjęcia, nie mając do końca jasno określonego celu wędrówki. Byle zatoczyć koło, wrócić, odpocząć i wkrótce znów zebrać się w sobie i ruszyć gdzieś do przodu. Odkąd pewne rzeczy zmieniły się w moim życiu, to począwszy od znalezienia wreszcie stałej pracy, inaczej zacząłem spoglądać na pewne rzeczy. Inaczej traktuję czas, spoglądam na otaczającą mnie rzeczywistość i inaczej pojmuję pewne sprawy. Może to wejście w nowy etap dorosłości?
Wędrówka. Ostatnio bliska jest mi postać Aragorna (choć we "Władcy" raczej odnajdywałem siebie w Faramirze), który przez istoty najmniej uświadomione o jego prawdziwym pochodzeniu i powołaniu, nazwany był Obieżyświatem, czyli mniemam iż kimś, kto krąży po świecie i obserwuje. Toteż i dla mnie czas wznieść się ponad szarość monotonnej codzienności i zacząć robić coś, co inni niekoniecznie zrozumieją prawidłowo. Albo wcale. I dobrze.
3 KOMENTARZY:
Dodam tylko, że Aragorn nazwie swój ród Telkontar, co oznacza - Obieżyświat.
"Toteż i dla mnie czas wznieść się ponad szarość monotonnej codzienności i zacząć robić coś, co inni niekoniecznie zrozumieją prawidłowo. Albo wcale. I dobrze."
mocne... też lubię wędrować sama nie wiem po co i dokąd dokładnie. Włóczyć siębez celu i wypróżniać myśli to jest to, co kocham. I ważne jest w życiu to, żeby nie przejmować się opinią innych ludzi. Mnie też bardzo często nie rozumieją. Ale może to i lepiej? Bo jestem inna. A co by było, gdyby wszyscy byli jednakowi?
Napisz coś, proszę. Lubię Cię czytać.
Prześlij komentarz