I przyszedł szatan, i przyniósł pół litra sześćdziesięcio procentowej, eksportowej śliwowicy i powiedział:
- Dawaj kieliszki, napijemy się!
- Nie! - powiedziałem. - Nie, nie i jeszcze raz nie!
- Dlaczego? - zdziwił się niezmiernie. - dlaczego by nie? Nie widzę przeszkód!
Palcami prawej ręki postukałem się kilkakrotnie w lewą stronę klatki piersiowej i wyjaśniłem:
- Już nie to zdrowie... Pompka nawala! Maszynka nawala, coś z ciśnieniem... Wypiję kieliszek wódki, dwa, a potem nie śpię całą noc!
- Cha, cha, cha, cha, cha! - roześmiał się szatan. - Kieliszek, dwa... przedrzeźniał mnie. - To za mało! Trzeba wypić przynajmniej pół litra na łeb, wtedy śpisz jak zabity!
- Nie! - kręciłem głową i przyglądałem się, jak on odkręca metalową zakrętkę butelki. - Nie... - kręciłem głową, a on buszował w moim kredensie w poszukiwaniu tych przeklętych kieliszków, które w końcu znalazł, choć wcale mu nie podpowiadałem, gdzie są.
- Ale tylko jednego! - zastrzegałem się, kiedy już nalał.
- Pewnie, że jednego - uspokajał mnie. - Jakoś przecież trzeba zacząć.
- Drugiego już nie będzie! - powiedziałem po wypiciu.
On też wypił. Otarł palcami usta, poczęstował mnie papierosem, sam też zapalił.
- To się tylko tak mówi! - powiedział i polał. - Prost! - wzniósł jakiś nie znany mi toast. Wypiliśmy.
- Lepiej ci? - zapytał.
- Trochę... - przyznałem się pokornie.
- Po trzecim będzie jeszcze lepiej! - powiedział. - A po czwartym będziesz prawie szczęśliwy - dodał.
- Cholerny alkohol! (...)
(Jan Rybowicz, "I przyszedł szatan" ze zbioru "Wiocha Chodaków")
Pusty, poklatkowy pogłos po ostatnich dwóch słowach Janusza Fiszbacha, jakby ucięty nagle film. Możecie sobie wyobrazić jak to się skończyło. Szatan przychodził do niego wiele razy.
Nie ważne, czym kusi szatan. Czy to alkohol, czy narkotyki, manna z nieba, słowa Biblii, czy lodowate spojrzenie, jakim spoglądasz na rodzoną matkę. Zawsze zacznie od drobiazgu "pewnie, że jednego". To kolejny atak na froncie, w którym ludzie się zmagają od utracenia raju. A twoje "tylko jednego" kapituluje cię. Na każdym możliwym polu.
2 KOMENTARZY:
Nie musi być snem, który zamieni się w koszmar, wszystko może się zdarzyć. I czasem się zdarza, potrzeba tylko dobrego wzroku, by nie przeoczyć najważniejszego. Czemu tak ponuro się zrobiło?
Właśnie dlatego...
Prześlij komentarz