"GDYBY TAK POWIAŁO ZDROWO...
TO BYM JESZCZE RAZ POFRUNĄŁ..."

Metafizyka

By | 20:35 Leave a Comment
   Przyszła do Niego nad ranem. 
   Sfrunęła z niknącej fali łagodnego księżyca, zalewającej srebrem pół izby. A On wtedy westchnął głośno przez sen. Wszystko było jak dawniej - powiała myślą. Baldachim majestatycznie zakołysał się. Jego nie obudziło nic. Drobiła wdzięcznymi kroczkami w stronę posłania, niczym Pani Przestrzeni i Czasu, Pani Pływów, Obłoków i Pani Pogody. Pani wszystkiego, co było Mu dane poznać. Jak z naręczem całej czułości świata, przyfrunęła bliżej na dłoniach dzierżąc aury z odległych Czasów i Przestrzeni. Rozsunęła szeroko woal baldachimu, zimno pragnąc widoku oczu, które właśnie odpoczywają. Otulone błogim sklepieniem nokturnu bezpieczeństwa, w którym wszystko gdy śpi staje się jednako niewinne, detale Jego twarzy mogłyby ją widzieć przez zamknięte powieki. Ale On spał. Dama Nocy i Pani Wszystkiego Co Poznane przysiadła przy Nim. Najbielsze, ale nie trupio blade dłonie ułożyła na zgrabnych udach. W tym momencie najchłodniejsze pragnienie sycenia Jego obecnością, zapulsowało ciepłem. Ciepłem nie grzejącym, nie rozkosznie otulającym dwoje kochanków pod jednym kocem, a tym rodzajem ciepła, którego było za mało na spokój, a wystarczająco, by przypomnieć. Błękitne i zimne oczy Pani, wolno wędrowały teraz w stronę tych części ciała Jego, które pamiętały fałszywe ciepło Jej dłoni. Pozłociła się szyja, ramiona, również dłonie. Słabo rozjaśniły się krucze włosy, przekomicznie pożółkły policzki.
   Teraz Pani wyszeptała zaklęcie. Jej szept spłoszył koloryt złego ciepła. I od tej chwili On uwolni każdy swój dotyk od pamięci o Pani Wszystkiego Co Poznał. Błękitne i złe oczy zamknęły się ponownie, kiedy na zmysłowych ustach Tej zmaterializowały się ciasno i pieczołowicie skupione miniaturki lodowych diamentów. I otworzyła oczy ponownie. Oczy srebrne tym razem, jak zdradliwa strużka rtęci. Powoli powędrowały na Jego usta. Mocno ścięte mrozem, zaśnieżone, oblodzone. Jednak Jej okruchy lodu nie topniały, a Jego wargi naraz zwilgotniały od topniejącego śniegu. I od tej chwili każde Jego słowo będzie wolne od brzemienia zdradliwych słów Zimnej Pani.
   Powoli wsunęła ponętne ciało na posłanie. Bezszelestnie położyła się przy Nim, nie odrywając wzroku od spływającej Mu z ust przeszłości. Nie śpieszyło jej się już nigdzie. Był ostatnim, któremu musiała oddać zwyczajność.
   Żałośnie zadrżały usta Pani trącane bodźcami łez. Ona płakała. Płakała tak pięknie i z taką klasą, z którą nie płakała i nie będzie płakać nigdy żadna kobieta. I niemal widziała przez wiotką koszulę i klatkę piersiową, Jego serce spokojnie bijące do spokojnego snu. Na pozór spokojne. Łzy zaczęły mówić za Nią. Przecież tak naprawdę nie zapełnię takiej luki. Och, takim karcącym widokiem jest serce Nikogo. Bije, bo taki ma nawyk. Palącym widokiem jest Nikt z biednym sercem, które nie wie po co ma bić. Nie zdołam wyleczyć tego. Nie tak. I nie tu. On nie zasłużył, by być Nikim.
   I nic więcej Pani zrobić nie mogła. Na dłoni pozostała Jej tylko jesień. Zawahała się. Nie. Jednak nie. Tego oddać mu jeszcze nie mogę. Zasłużył na długą odwilż, a nie na kolejne chłody obumierania - pomyślała zwiewnie. Białą, jak pierwszy grudniowy śnieg dłonią pogłaskała Jego ciepły policzek. Gdyby ją widział, powiedziałby, że to ten rodzaj ciepła, który kojarzy się z przeprosinami. Ale spał. Nie zniosłaby Jego otwartych, głębokich, powściągliwych oczu.
   Kim właściwie była? 
   Panią Wszystkiego Co Poznał, Jego przeszłością. Zapewne pragnieniem teraźniejszości, o której zdążył zapomnieć mimochodem. Była uosobieniem Banału i Łatwości. Kochaną fantazją w dobrych momentach. Śniegową zaspą, kiedy noc wstawała zdradliwa. Ona bywała jak ulotna chwila, w której miał okazję widzieć Utopię, samotną wyspę osłoniętą przed falami. Była jak dłoń, której nie było, kiedy tonął i rozpaczliwie wyglądał pomocy z głębi. Ona, to niegdyś odzwierciedlenie pokoju euforii i brakującej nadziei pośród wojny ginącego czasu. A Nim wypełniała chętki najprostsze, najbardziej prozaiczne. Tak dużo słów dla Niego miała oznajmiających przeznaczenie. Słowa pełne metafizyki. Gesty metawerbalne. Metapsychiczna zachłanność i żądza. I dalej słowa. Słowa zapewniające. Słowa obiecujące. Słowa dojrzałe... to znaczy bez głębi znaczeń. Powinna Mu zasiać wiele nasion w tym bijącym teraz bez przekonania sercu. Zasiała Mu same chwasty. I dlatego dziś przyfrunęła je wyplenić.
   Myśli o tym, co wyrządziła Jemu jednak nie tak trudno przyszło przegryźć, mimo goryczy okropnej. Najgorsza myśl skupiała to, czego oczekiwała od Niego.
   By zawsze stał blisko.
   A milczał z daleka.
   Zamknięcie. Wyłączność.
   Zrozumiała. Zabolało. Pani Wszystkiego Co Poznał ma błękitne serce i złe. Ale nie byłoby świadomości zła, bez świadomości "przepraszam". I nigdy już Ona nie będzie czuć się dobrze. Bo nawet teraz przepraszając, lecząc Jego pamięć uczyniła to w podświadomości. Ze strachu wybrała sen. Tych niewidocznych spod powiek głębokich oczu nie trwoży się. Nie ma niepewnych gestów z Jego strony, bo ciało odpoczywa w bezpieczeństwie kończącego się już nokturnu. Pewnie zabiłby Ją wyrzutem. Drasnąłby ostrym jak sztylet głosem. Nie wiedząc co począć z kończynami, uderzyłby pięścią w stół. Ale nie zrobi tego, bo śpi. I tak w niepełnym szczęściu Dama Nocy odejdzie bez słowa więcej. Do końca swych dni niewyraźna, wiecznie już bez szczerego uśmiechu ze świadomością, że oczy, serce i ciało Jego zapomną o tamtej przeszłości raz na zawsze, nie widząc materii sprawczej owego zapomnienia. Jakby to się w ogóle nie wydarzyło. Chociaż może lekki sen pozwolił Jej przeniknąć wgłąb obrazów Śniącego z nadzieją, że przynajmniej zapamięta Ją ze snu.
   To metafizyka - pomyśli. 
   Pani będzie smutna, bo chciałaby, żeby chociaż boleśnie i nieprzyjemnie, znał Ją, jako namacalną materię z przeszłości. Tymczasem będzie tylko metafizyką. 
   Może kiedyś się jeszcze miną. A jej cierniem i zadrą na sercu będzie to, że nawet nie zwróci uwagi na teraz już Obcą, obejmując w spacerze tą lepszą, która będzie metafizyką szczerości zamkniętą w doskonałym dla Niego ciele.
Nowszy post Starszy post Strona główna

0 KOMENTARZY: