Ekipa moich znajomych wybera się w gory - Beskid Zywiecki. Miejsce to nazywa sie "Gibasówka" (foto obok), bardzo fajowo ponoc tam jest. Taka mała nadzieja się we mnie tli, ze uda mi się tam wraz z nimi pojechać - to zalezy czy będę miał 50 zł do poniedziałku. Mam nadzieję, ze dogadam się z rodzicami. Byłoby fajnie - tak się stęskniłem za góreckami, że nie wypada nie jechać :D. Wszystko w rękach Boga. Marzy mi sie siąsc przy ognisku, chwycic gitare i co nie co zagrac, pospiewac. Zeby było wesoło. Gitara, ognisko, spiewanie. Pogoda też będzie musiała dopisac. W tym roku miałem juz za duzo pecha, więc mysle, ze bedzie dobrze :). Trzeba sie odstresowac od tego szkolnego zgiełku, bo od tego stresu jeszcze wrzodów dostane i kto mnie będzie ratował? Nareszcie cos pozytywnego. Tak strasznie pozytywnego, ze az włos z radochy się jezy na głowie......W kółko słucham "Juz nigdy nie będziemy kochac tak jak wtedy" Starego Dobrego Małzeństwa. Jesli jest cos piękniejszego od "Z nim będziesz szczęsliwsza", "Jak" ,"Czarnego bluesa...", to tylko ta ballada. Przypomina mi ona Przyszową z roku 2005. Gorący lipiec. To, ze byłem chory i ktos mnie często odwiedzał, podsuwał mi swą dłoń, tulił i był obok. A teraz tej osoby nie ma. Tylko wspomnienia. Trochę boli, ale co z tego? Od kilku lat wiem, ze ja po to jestem. Zeby mnie bolało.
1 KOMENTARZY:
no tak, góry, że tak się wyrażę RoX ;) też mam do nich niezły sentyment :)
pozdro :)
Prześlij komentarz