Być może tak za ileś tam lat, będzie nazywało się epokę literacką, w tym właśnie okresie. Rok 2000 – 2007 i aż do końca. Troje moich bliskich znajomych zmaga się z przeciwnościami bytu, powszechnie mówi się, że łapią doły. Pomóc nie łatwo. Pierwsza osoba cierpi z bardzo znanego mi powodu - zranienia, aczkolwiek za mało jest otwarta i nie chce za dużo powiedzieć. Pewnie dlatego nie mogę pomóc. Druga osoba ma taki problem, na który jest prosta odpowiedź, jednak myślę, że charakter tej osoby jest taki, że odpowiedź ta nie usatysfakcjonuje jej, mimo że jest to dla niej jedyne wyjście. W końcu trzecia osoba, to już w ogóle nie na moje doświadczenie. Problem poważny. Mógłbym powiedzieć, że poprzednie dwie osoby mogą się schować, ale nie powiem tak, bo każdy jest inny i inaczej wszystko przeżywa. To, co dla jednej jest trudne, dla drugiej z kolei może być błahe i proste. Co do samej pomocy, bardzo ciężko jest cokolwiek zrobić, podczas gdy osoba potrzebująca pomocy nie traktuje poważnie siebie. Zmienić nastawienie – to pierwszy krok do sukcesu. Brak całkowitego otwarcia (nie mówię, że na wszystkich, ale na przyjaciół) również wcale nie pomaga.
Jedynie problem „dwóch wyjść” u trzeciego znajomego, podczas gdy każde jest bolesne i trudne, stanowi dla mnie kłopot. Mogę tylko rzec, że… cóż. Zaczyna się etap wchodzenia w dorosłość.
P.S. A dlaczego epoka ma mieć taką nazwę? Rozejrzyj się dokoła.
Jedynie problem „dwóch wyjść” u trzeciego znajomego, podczas gdy każde jest bolesne i trudne, stanowi dla mnie kłopot. Mogę tylko rzec, że… cóż. Zaczyna się etap wchodzenia w dorosłość.
P.S. A dlaczego epoka ma mieć taką nazwę? Rozejrzyj się dokoła.
0 KOMENTARZY:
Prześlij komentarz