Miniony weekend zaliczam do wyjątkowo udanych. Po prostu przez żaden długi weekend tak się nie wyluzowałem i nie ubawiłem. Najlepiej oczywiście wspominam koncert Arcadii i wypad w góry. Ten ostatni był po prostu przegenialny! Miejsce, w którym byliśmy wymaga od turystów nie lada siły! Od Żywca trzeba PKSem jechać do wsi Kocierz Basie i stamtąd piechotą w góóóóórę wpierw asfaltem, a potem szlakiem. Jak się okazało, skręciliśmy w nie ten szlak co trzeba i tym samym jeszcze bardziej sobie utrudniliśmy drogę. Było bardzo ciężko. 20 kg w plecaku ze stelażem i weź drałuj na szczyt dokładnie jakieś 898m. Jak na taki balast to bardzo męczące. Doszliśmy w sumie od przystanku w Kocierzu w 1,5 godziny do chatki Staszka., czyli Gibasów. Atrakcji tam co nie miara, bo 15 minut drogi idzie się na Czarne Działy, to jest taki las z dużą ilością skał i kilkoma jaskiniami szczelinowymi. Naprawdę przypomina ten sam z Blair Witch Project! Chcieliśmy w ogóle zwiedzić jeszcze grotę, największy w Beskidzie Małym wodospad, ale cóż… pogoda troszkę nie dopisała. W piątek jak doszliśmy było gorąco, a wieczorem już niezbyt i niestety cała sobota to był dość chłodno i siąpiący deszczyk.
Z tego miejsca pozdrawiam pana Staszka i pana Leszka, dziękuję za uśmiech, ciepłą wodę do mycia, dobrą herbatkę i genialną atmosferę! Do takich miejsc warto wracać, zwłaszcza, że chatka ta jedna z najmniej znanych w Polsce! I napewno tam wrócę!!
Z tego miejsca pozdrawiam pana Staszka i pana Leszka, dziękuję za uśmiech, ciepłą wodę do mycia, dobrą herbatkę i genialną atmosferę! Do takich miejsc warto wracać, zwłaszcza, że chatka ta jedna z najmniej znanych w Polsce! I napewno tam wrócę!!
P.S. Kiedy tylko dorwę fotki, zamieszczę kilka!
0 KOMENTARZY:
Prześlij komentarz