Jan Rybowicz. Zawsze, kiedy nurtują mnie trudne pytania dotyczące człowieczego życia, życia w którym mało jest chwil takich prawdziwie radosnych, z miłą chęcią sięgam po "Samokontrolę" tegoż Twórcy. Wyczytuję w niej rzeczy, które dzieją się wokół, a na które nie zwracam uwagi. I chodzi tu o pozornie błache i proste rzeczy, np. czy moja postawa ukazuje jakie mam samopoczucie. Janek (pozwolę sobie zdrobnić) już na początku "Samokontroli" opisuje szereg różnych postaw, które obserwuje u ludzi stojących wraz z nim na przystanku autobusowym. Co robi? Stara się wybrać którąś, która byłaby dlań wygodna. I co się okazuje? Żadna praktycznie nie jest. Za każdym razem czuje się dziwnie. Co dalej? Wsiada do autobusu, w którym panuje tłok. Tuli się do "przystojnej kobiety" hm... powiedzmy od tyłu, co powoduje u niego erekcję. Z kolei na niego od tyłu napiera jakiś pijany gość. Powiem Wam, że ja zastanawiam się nad takimi rzeczami częściej niż kiedyś i jak tak dłużej się zastanawiam nad nimi, zauważam, że faktycznie nie każda postawa jest całkowicie wygodna i nie pasuje do tego jak się czuję. Niby głupie... a jednak. Na samym końcu opowiadania, Janek wchodzi nareszcie do domu (podróż w autobusie była z pewnością dlań męcząca...) i zaczyna rozmawiać ze wszystkim. Z meblami, naczyniami... bo to tylko one czekają na niego w tym pustym i zimnym domu. Ktoś by powiedział, że to schizofremia. Czyli choroba. To trochę straszne. On choruje z samotności. Oczekując na kobietę. Tę jedną, jedyną. Choruje, bo pragnie kochać i być kochanym. Czekał na ukochaną naprawdę. A ona przyszła dopiero na końcu. Za wcześnie, oj za wcześnie. Koścista Kostucha. Dlaczego sięgam po to opowiadanie? Bo nawet ne wiecie, ile tych "dziwactw", które Janek wyprawiał, popełniam także ja. I jest fajnie, kiedy świr czyta Świra. Dlatego ta i kolejne moje notki będą moim obcowaniem z twórczością tego legendarnego, tragicznego, nadwrażliwego Poety. Trochę się podziele z Wami moimi refleksjami. Bądź, co bądź - czuję się z nią związany Czy Was też ruszają jego wyzniania miłości? Może jego słowo do Was już kiedyś trafiło? Napiszcie...
A ona cicha
A ona cicha jak zmierzchanie.
Snuje się wiotko przez pokoje.
Wargi różowe ma, wilgotne.
Jej twarz pochłania całe światło.
Hiszpańskie włosy, oczy szklane.
A ciało to bułeczka ciepła.
Czasami uśmiech mi przesyła
a wtedy staje w biegu serce.
Jest niepozorna, jakby wcale.
Wypełnia pustkę jednocześnie.
Przyzywać ją można jak wspomnienie,
dobre wspomnienie, dobrych dni.
Potem zapomnieć, potem schować,
by móc wydobyć w każdej chwili.
Jak dobry wiersz, który jest w książce,
która jest w mojej biblioteczce.
A nocą się zasłania snem,
jest niewidoczna, aż do dnia.
Ale dzień wstaje, ona wraz z nim.
I jest w nim aż do nocy znów.
W mych snach jej nie ma.
Czemu, nie wiem.
Może dlatego nie chce być,
by nie przeszkadzać. Cicha tak.
Może dlatego nie chce być, by nie przeszkadzać. Cicha tak. Piękne.
Po prostu piękne
3 KOMENTARZY:
nie uważasz, że za bardzo utożsamiasz się z życiem poety?
że może chcesz sam przeżywać dokładnie to co on?
że tym sposobem możesz lub raczej chcesz wpędzić się w odcięcie od świata...
Czekaja na niego tylko naczynia i sztućce bo on nie chce by czekal ktos inny... odrzuca innych ludzi.
Pragnie milosci ale tak naprawde odtrąca ludzi. Jego pojecie miłosci jest bynajmniej dziwne...
"Przyzywać ją można jak wspomnienie,
dobre wspomnienie, dobrych dni.
Potem zapomnieć, potem schować,
by móc wydobyć w każdej chwili."
co to za miłość kiedy ktoś jest dla innej osoby tylko na zawolanie...
to jest egoizm i nieczułość na to co może przeżywać ta "przywoływana"
Nie, nie uważam, że się utożsamiam z życiem poety. Nie naśladuję jego zachowań, a jedynie dostrzegam podobne u siebie. Co do wiersza, to inaczej go interpretuję. "Wydobywa" się rzecz, której nigdy się nie odkryło i wtedy cieszymy się z niej bardzo. Kimkolwiek jesteś, widocznie nie zauważyłeś/aś, że Poeta mówi o marzeniu, a nie o kimś kogo zna. Ma jakiś ideał, o którym co jakiś czas myśli. Chyba dobrze jest co jakiś czas zachwycać się od nowa marzeniem o miłości... która i tak do niego nie przyszła.
Hehe
Prześlij komentarz