"GDYBY TAK POWIAŁO ZDROWO...
TO BYM JESZCZE RAZ POFRUNĄŁ..."

Gdzie podziewają się pragnienia duszy

By | 22:45 2 comments
Budzę się wcześnie rano. Czasem aż chce się zacząć dzień tak jak Adaś Miauczyński - bohater filmów Marka Koterskiego, czyli rutynowym "O kurwa. Ja pierdolę". A tak długo uciekałem od wulgaryzmów (co prawda zawsze na daremnie). I tutaj koło się zamyka. Co dalej? W ten oto sposób wstępuję w kolejny, szary, jałowy dzień. No i oczywiście wyzwanie: bym temu jałowemu dniu "przydał sens" (myśl Jana Rybowicza). Odczuwam w głębi serca, że największym sensem mojego targanego w kalendarzu dnia może być czekanie. Czekanie na anioła jasnookiego. Który przyjdzie i rozjaśni. Przeniknie. Nie wiem, czy ktoś zauważył, ale właśnie zamknąłem w tej notce, własną i jedyną w sercu samotność. Jeśli czekanie, to samotność, a samotność, to "taka straszna trwoga", to... daj mi o Panie jeszcze czekać, jeszcze kilka lat życia niespokojnie.
Nowszy post Starszy post Strona główna

2 KOMENTARZY:

A może nie czekać tylko szukać. W jednym z odcinków Northern Exposure padło bardzo ciekawe zdanie: "Przeznaczenie nie jest czymś, na co masz czekać, ale coś co masz zrealizować". Czy czekanie to dobry pomysł? Nie sądzę. Człowiek nie może być bierny.

Anonimowy pisze...

Grzegorzu, zgadzam się z Tobą w zupełności. "Anioł jasnooki" przyjdzie do każdego z nas, jeśli tylko tego zechcemy. Ale nie powinniśmy go biernie wyczekiwać..
-d.