"GDYBY TAK POWIAŁO ZDROWO...
TO BYM JESZCZE RAZ POFRUNĄŁ..."

Żar pod popiołem

By | 15:09 1 comment
Wyobrażam sobie teraz sytuację pewnego utalentowanego polskiego pisarza i jego dziwną, psychiczną przypadłość palenia swych książek w piecu. Wygląda to mniej więcej tak, że zrywa się w środku nocy i zaczyna tom po tomie, część po części, rozdział po rozdziale, kartka po kartce wrzucać do pieca. Bez zastanowienia. Najczęściej swoje maszynopisy i wyrwane z serca skrawki myśli. Następnie rano wstaje i zastanawia się, gdzie się podziały wszystkie książki. Z rozpaczą stwierdza, że został po nich jedynie popiół. W tym popiele daremnie stara się doszukać choćby jednego słowa, które ocalało... wyobraża sobie, że aktualnie trzyma w garści autobiograficzny rozdział swego ostatniego maszynopisu, z którego był najbardziej dumny, który zapowiadał się świetnie. Niestety. Z popiołów odradzać potrafią się jedynie baśniowe Feniksy. Słowa tego nie potrafią.

Przytaczam to tylko i wyłącznie po to, by dać Wam do zrozumienia, że przewertowałem dziś archiwum wszystkich mych zapisków na tym blogu i momentami niektóre słowa są dziś już tak bardzo lekkie i puste, tak jakbym zamieszczając je tu, palił myśl po myśli, uczucie po uczuciu... to, co tylko w nich mogło być zawarte. A jednak kiedyś potrafiłem bronić zaciekle niektóre wpisy. To chyba znaczy, że po każdym kolejnym upadku Ikara, Ikar zupełnie inaczej patrzy na niebo. Nie tak jak przed poprzednim lotem. Jakkolwiek bym tego nie wyjaśnił, zadziwia mnie fakt, iż w tych dawnych słowach rzadko odnajduję siebie. Patrząc na popiół nie widzę w nim jednej z ciekawszych historii mego życia, ale tylko szarość spalenizny. Taki popiół jeszcze trudniej jest zgryźć, niż najgorszą słowną prawdę. Po prostu zmieniam się. Bardzo szybko. No, ale co w tym dziwnego? Cały świat idzie do przodu. Dlaczego ja i moje poglądy mielibyśmy stać w miejscu?
Nowszy post Starszy post Strona główna

1 KOMENTARZY:

atrament pisze...

casem mam to samo uczucie...