Wypłukać, oczyścić się z dobra tak łatwo przychodzi. Gorzej, kiedy konieczny jest detoks. Detoks z góry kojarzy się z czymś negatywnym. Detoksykuje się narkomanów, alkoholików i inne uzależnienia od przeróżnych brudnych materii. A ktoś może słyszał o odwyku od toksycznej miłości? Miłości... (powiedzmy, zgoła pojęcie uogólnia dziś czterdziestoletni związek z poimprezowym seksem). Tego tak się nie określa, bo stereotypy uczą inaczej, a ich oddziaływanie jest olbrzymie. Jednak kogo one obchodzą, jeśli osiąga się dokładnie ten sam cel? Pozbyć się. Czegoś. Kogoś. Czegoś do kogoś.
Detoksykacja - (z ang. detoxification: usuwanie toksyn) – potoczna nazwa sposobu leczenia uzależnień, polegającego na nagłym odstawieniu substancji, od której dana osoba jest uzależniona, połączonym z terapią farmakologiczną i/lub psychologiczną. Seria zabiegów bolesnych, fala uderzeniowa zmasowanej realnej rzeczywistości na umysł pacjenta. Groźne dla przypadłości antyciała bezkompromisowo niszczą dotychczasowe perspektywy. Plany i marzenia. Detoksykacja powoduje permanentne pozbycie się substancji szkodliwych. Jej inicjacja bywa gwałtowna, ale po dłuższej chwili spokoju. Jakby przyzwolenia na "ostatni raz". Choć potem jest wyłącznie zadra bólu, etap końcowy prawdopodobnie sprawi uczucie ulgi. Trakt kuracji daje czas na obiektywną refleksję, a ona nie raz sprowadza myślenie i punkt widzenia do faktycznie prawidłowego rozumowania.
Tyle, że... choć brud wypłukany, nie raz dają się odczuć jego śladowe pozostałości. Ten cierpko-słodkawy smak w ustach. Nie raz tym syfem człowiekowi się odbije. W nozdrzach uniosą się resztki zapachu. Nieco już bezbarwnego. Ale jednak. A kiedy kuracjusz zamknie oczy, nie zdarta pamięć wzrokowa rzuci migawkę innych oczu. Pięknych, acz płonących żałością i jednocześnie pragnących się jak najprędzej zapomnieć. Jak obrazek ze śmiercią w bikini.
Pozostaną jak popiół. Niedopalony. Ale jedno jest pewne. Nigdy już nie będzie się takim, jak wcześniej. Od zmienionych zmysłów począwszy, na nowych przypadłościach skończywszy. Również nie koniecznie zdrowych. Obudzi się znów liryka głębszych uczuć. Ale będą w innych tonacjach. Będą miały dusze nokturnów. Będą mroczniejsze.
Resztki wypuszczonego z ust dymu zawoalowały gdzieś ponad.
4 KOMENTARZY:
Nigdy nie jest tak, że coś, co się wydarzyło nie pozostawia śladu w naszym życiu, psychice... Wszystko zostawia ślad i nie o wszystkim da się zapomnieć.. Szczególnie o uczuciach.
Beskid latem jest przepięknie zielony i słoneczny, ale zawsze marzyło mi się, żeby zobaczyć góry też jesienią, właśnie ze względu na te wszystkie barwy. W jakie rejony się wybierasz? :)
W Bieszczady bardzo chciałabym się wybrać, zważywszy na sam fakt, że jeszcze ani razu w nich nie byłam i to jeszcze wzmaga we mnie marzenie o wyjeździe tam. Planuję pojechać tam w przyszłe wakacje, żeby jeszcze przed maturą je zobaczyć, a że będę już wtedy miała to "osiemnaście", to ułatwi mi to z pewnością wyjazd, bo jestem pewna, że teraz rodzice nie spojrzeli by przychylnie na taką moją samodzielną eskapadę, mimo wszystko ;)
O, tak! A rozmów o tym, co w duszy mi nigdy mało! :)
Prześlij komentarz