"GDYBY TAK POWIAŁO ZDROWO...
TO BYM JESZCZE RAZ POFRUNĄŁ..."

Niektóre fazy, myśli i momenty w pamięci trzeba mi spalić zabójczym dymem papierosa

By | 17:49 Leave a Comment
z pamiętnika Konrada

    "Jaskółka" była schroniskiem typowo mieszczuszym. Takim miejscem dla zjaw spędzających swoje urlopy. Wstąpiłem, bo z Enklawy wyszedłem na głodniaka. W Polańczyku i Solinie zarobiłem do futerału paręnaście złotych, więc na turystyczną drożyznę mogłem sobie jednorazowo pozwolić.
   Sezon skończył się jakiś czas temu, więc alkierz stołówki nie był zatłoczony. Kilka prawie przezroczystych twarzy, niewyraźnych spojrzeń i śpiących plecaków gdzieś pod ścianą. Gwar zgoła powściągliwy snuł się ledwie jak rozproszony dym papierosa. Wyjąłem dziurawy portfel ze skaju, wysypawszy drobniaki skinąłem głową w stronę butelki wareckiego piwa, poprosiłem o trzy pajdy ze smalcem z dwoma ogórkami kiszonymi. Dostawszy zamówione jedzenie i piwo, zasiadłem na końcu długiego stołu z ławą. Wiedziałem, że nie najem się tym po dwóch dniach łażenia i nocowania w improwizowanych szałasach z igliwia. Starając się nie myśleć o widmie dalszego głodu, myślami pobiegłem w stronę reszty świata. Zastanawiałem się nad tym, dlaczego świat tak nienawidzi ludzi na wiecznym szlaku. Dlaczego człowiek gór jest gorszy od szarego podatnika. Dosyć szybko odpowiedziałem sobie na pytania. Przeciętność głęboko zakorzeniona w prostolinijnej mentalności ludzi, nie nastawiona na głębsze przeżywanie życia i nie myślenie o wartościach de facto nie jest ich winą. Olbrzymie gmachy, potworne fabryki stresu wzniesione przez możnych tego świata, fundament na taniej roboczej sile, praca bez perspektyw byle przeżyć kolejny dzień, to wynalazek wielkiego pieniądza. Cała ta machina, by robić pieniądze za pomocą trudnej pracy wielu małych trybików, zepchnęła na margines tych, którzy na brak wolności byli uczuleni. Wtedy szarakom wszczepiono myśl, że oto obdartusy mające czelność żyć i funkcjonować zgodnie z własną wolnością, szwendają się po leśnych zadupiach, bez historii, kont w bankach, numerów identyfikacji podatkowej i dowodów osobistych. Co z tego, że nikogo nie zabijają, nie krzywdzą i prawie nie pokazują się na oczy. Właśnie dlatego, że są niegroźni, można ich tępić i poniżać. Uważani są za nieuczciwych leni, hedonistów i pasożytów. Kradną powietrze, bo oddychają bez vatu i wkrótce nie będzie czego zanieczyszczać. Prychnąłem pod nosem, kiedy ta ostatnia absurdalna myśl mnie naszła. No bo nad czym ja się kurwa zastanawiam (zawsze się nakręcam jak pomyślę o bezczelnej podłości i wyzysku). 
   Dopiłem piwo i poszedłem do alkierzyka dla palaczy. Miałem rzucić i rzuciłem fajki, dym mi przeszkadza, natomiast przekonanie, że niektóre fazy, myśli zwyczajnie trzeba zatruć, zasmolić, zwyczajnie spalić, nie pozwoliło się rzucić. Paczka papierosów kupionych po słowackiej stronie. Po dwóch zaciągnięciach sięgnąłem do kieszonki futerału i wydobyłem tom opowiadań o Wiedźminie "Miecz przeznaczenia". Na ostatnich kartach Geralt odnajduje Dziecko Przeznaczenia, Niespodziankę powierzoną mu przez los. Dziewczynka miała na imię Cirilla. Chyba z pięć razy przeczytałem ten fragment, myśląc znów o Novie. Spazmatycznie zadrgały impulsy pamięci, pytania których zadać nie sposób. Bo Geralt miał pewność, a przynajmniej w momencie odnalezienia jej, że Ciri chciała być odnaleziona. Novy nie zabrało żadne zło. Odeszła sama. Zupełnie jakby chciała zamknąć jakiś rozdział życia. 
   Myśli napotkały mur. Ale mur wysoki i długi. Nie byłoby problemem go zburzyć. Mógłby jednak runąć wtedy na mnie, odkrywając odpowiedź, ale i obnażając być może jej pewną intymność. Odłamki przy okazji mogłyby zranić mnie, zapylając zmysły. Chyba postanowiłem nie próbować. Wszak, jak powiedział Geralt, "lepiej bez celu iść naprzód, niż bez celu stać w miejscu, a z pewnością o niebo lepiej, niż bez celu się cofać".
Nowszy post Starszy post Strona główna

0 KOMENTARZY: