"GDYBY TAK POWIAŁO ZDROWO...
TO BYM JESZCZE RAZ POFRUNĄŁ..."

Geralt z Rivii. Biały Wilk.

By | 07:00 Leave a Comment
Nie jestem jakoś szczególnie oczytany. Ale od pierwszego przeczytania, pokochałem wiedźmińską sagę Andrzeja Sapkowskiego. Ze względu na klasyczną fantasy, bez usilnie oryginalnych światów i pojaranych pomysłów na awangardę. Ze względu na polskość. Język. Dialogi. Bogate i dające się lubić postaci. Przede wszystkim ze względu na aktualność i morały. Tak. Te powieści są mi bliższe, niż nudny kanon zapamiętany z czasów szkolnych. Przejmują, bawią, wzruszają. 
I tak chłonąc kolejny już raz całą sagę, wciąż natrafiam na coś nowego, czego nie dane było mi zauważyć wcześniej. Tom III - "Chrzest Ognia". Geralt rozmawia z Marią Barring, zwaną Milvą (w starszej mowie Kania), która jest w stanie odmiennym. Są na szlaku. Długim, męczącym. Szlaku, który może okazać się błędnym. I do tej pory ciągle zastanawiałem się, dlaczego Milva w ogóle dołączyła do Geralta? Co ją pchnęło do tego? Dlaczego iść za nim w nieznane? Na ratunek utraconej córce i utraconej kobiecie? Poniższy fragment przeczytałem kilka razy, nim dotarł do mnie jego prawdziwy sens.

En'ca minne - maleńko miłości.

"(...)Milczał. Pozwalał ramieniu, by mówiło za niego.
    - A zresztą po co mi to wiedzieć. Wampir wnet sporyszu nagotowi... Przyjdzie wam ostawić mnie gdzie w jakiej wsi... Nie, nie gadaj nic, milcz. Ja wiem, jakiś ty. Ty nawet twej narowistej kobyły nie porzucisz, nie ostawisz, na inną nie wymienisz, choć odgrażasz się cięgiem. Tyś nie z takich, co ostawiają. Ale teraz mus. Po sporyszu na kulbace nie usiedzę. Ale i to wiedz, że gdy ozdrowieję, ruszę za wami w ślad. Bo chciałabym, byś twoją Ciri odnalazł, wiedźminie. Byś ją z moją pomocą odnalazł i odzyskał.
    - To dlatego pojechałaś ze mną - powiedział, trąc czoło. - Dlatego.
    Opuściła głowę.
    - Dlatego właśnie powędrowałaś ze mną - powtórzył. - Wyruszyłaś, by pomóc w ratowaniu cudzego dziecka. Chciałaś płacić. Spłacić dług, który już wówczas, wyruszając, zamierzałaś zaciągnąć... Cudze dziecko za własne. A ja obiecałem ci pomoc w potrzebie. Milva, ja nie potrafię ci pomóc. Wierz mi, nie potrafię.
    Tym razem ona milczała. On nie mógł. Czuł, że nie wolno.
    - Wtedy, w Brokilonie, ja zaciągnąłem wobec ciebie dług i przyrzekłem, że go spłacę. Nierozsądnie. Głupio. Okazałaś mi pomoc w chwili, gdy bardzo pomocy potrzebowałem. Nie sposób spłacić takiego długu. Nie można zapłacić za coś, co nie ma ceny. Niektórzy twierdzą, że każda, absolutnie każda rzecz na świecie ma swoją cenę. To nieprawda. Są rzeczy, które ceny nie mają, są bezcenne. Najłatwiej poznać takie rzeczy po tym, że raz utracone, są utracone na zawsze. Sam straciłem wiele takich rzeczy. Dlatego dziś nie potrafię ci pomóc.
    - Wlaśnie pomogłeś - odrzekła, bardzo spokojnie. - Nawet nie wiesz, jak mi pomogłeś, teraz odejdź, proszę. Zostaw mnie samą. Odejdź, wiedźminie. Odejdź, zanim do końca rozwalisz mój świat."

Andrzej Sapkowski, "Chrzest ognia". Tom III sagi o Wiedźminie.
Nowszy post Starszy post Strona główna

0 KOMENTARZY: