"GDYBY TAK POWIAŁO ZDROWO...
TO BYM JESZCZE RAZ POFRUNĄŁ..."

Wiatrem niesiony odpłynął w przeszłość...

By | 15:10 6 comments
Zainspirowany notką Pauliny, postanowiłem napisać coś od siebie. Napisać o Wojciechu Belonie. Dziś bowiem mija kolejna rocznica jego śmierci. No i co tu pisać. Przecież nie znałem go osobiście. Co więcej, urodziłem się dopiero trzy lata po jego śmierci. Ale mam teksty, mam śpiewnik, mam piosenki, wszystkiee jakie nagrał. Nawet te "najgorsze" jakościowo, te chwilowe, oficjalnie nie sprzedane. Mam też zdjęcia, wspomnienia, opowieści innych. I chwała Bogu - po dziś dzień istniejącą Bukowinę i inne zespoły, artystów, które istnieją dzięki niemu. Wszystko, co o Wojtku mógłbym tu przytaczać jest w jego piosenkach, bo w nich jest on sam i jego światopogląd.


Te piosenki znam od dziecka. Brat i siostra mieli taki stary magnetofon Unitra srebrny, potocznie zwany "nagrywaczem" (jak oglądaliście "Pręgi" to wiecie jak takie coś wygląda). W pokoju mojej siostry stała za szafą ruska gitara, a na półce leżał segregator z tekstami piosenek. I to były w większości piosenki Wolnej Grupy Bukowina. Byłem narażony na słuchanie takiej muzyki i chociaż niewiele z tego rozumiałem (miałem 4, albo 5 lat) podobał mi się dźwięk gitary. No i tak to się zaczęło. 


I nic się nawet nie kończy. Rok temu wraz z przyjaciółmi zagralismy koncert z łożony z jego piosenek, nagraliśmy go w charakterze pamiątki i dziś... dobrze mi będzie do niego wrócić. A i raz jeszcze posłuchać tych starych nagrań z taśm o mroku i smutku "Baru na stawach", barwach "Pejzaży harasymowiczowskich", czy historiach "Majstra Biedy", "Maestro Bezdomnego", "Cześka Piekarza", również o miłości "Kołysanka dla Joanny", "Między nami", także o przemijaniu, czy też może poczuciu zbliżającego się finału "Jakże blisko", "Przemijanie (śpiew dinków)", "Sprzysiężenie górskiego kamienia".


Na koniec tylko wiersz ten, który najbardziej zapada mi w pamięć, najbardziej do mnie przemawia i jest drogowskazem życiowym: "Sad".


  W moim mieście wyrąbali sady
 Ciągnące się szeroko hen aż po Zdrój
 W moim mieście wyrąbali sady
 Pachnące wiosenną zamiecią
 Lata owocem dojrzałym
  Sad

 W moim mieście wyrąbali sady
 I nieważne kto wyrąbał
 Ważny jest fakt
  Sad

 W moim mieście wyrąbali sady
 Z dawien zwane od ich właścicieli mian
 W moim mieście wyrąbali sady
 Jesiennym się dymem snujące
 I śniegiem jak ule w pasiece
  Sad
 W moim mieście wyrąbali sady
 I nieważne kto wyrąbał
 Ważny jest fakt
  Sad

 Nie pozostały nawet kikuty drzew
 Ni cień ani trawy
 Tylko pole które resztkę promieni żarło
 By wzrósł siew
 Tylko twarze domów twarze
 Wpatrzone oknami w miejsce gdzie trwał
 Obcy zupełnie im obcy świat
  Sad

 Kolejka od czwartej nad ranem
 Ten spod piątki jak zwykle pijany
 Że też żona na niego nie bluźni
 Ty na obiad jak zwykle się spóźnisz
 Dziecko spać chce balanga na górze
 Ileż można wytrzymać tak dłużej
 Ileż można wytrzymać tak dłużej
 Ileż można wytrzymać tak dłużej

 
 
 W naszym mieście wyrąbali sady
 Więc stwórzmy sad własny po horyzont aż
 W naszym mieście wyrąbali sady
 Więc spłodźmy go w znoju miłości
 Niech drzewa jak dzieci wnuki przyniosą nam
 Te niech płyną niech lecą
 Z nadzieją że gdzieś na nie czeka świat
 My zaś w oknach smutnych swych bloków
 Chusteczki podnieśmy by machać im w ślad

 W naszym mieście wyrąbali sady
 I nie ważne kto wyrąbał
 Bo ważny jest fakt
 Że w nas trwa
 Że w nas trwa
 Że w nas trwa
  SAD


Nowszy post Starszy post Strona główna

6 KOMENTARZY:

meg pisze...

"z gitarą i piórem, kwietniowym wieczorem, jedziemy Wojtku razem do Włodawy..."

dzięki za to wspomnienie :)

"Bo ważny jest fakt, że w nas wciąż trwa sad...". I ważny jest fakt, że w nas wciąż trwa Wojtek i jego piosenki. To bardzo ważne... Uśmiechy!

Ikar pisze...

No tak, piosenki Wojtka to coś więcej niż piosenki

Ruda Zołza pisze...

Ważne ,że ktoś jeszcze pamięta o tych piosenkach...

Ikar pisze...

Jednym z największych błędów byłoby zapomnienie o tej Twórczości przez wielkie "T"!

atrament pisze...

Osobiście nie znam tej Twórczości. Postaram się jednak nadrobić zaległości...
"Byłem narażony na słuchanie takiej muzyki i chociaż niewiele z tego rozumiałem (miałem 4, albo 5 lat) podobał mi się dźwięk gitary. No i tak to się zaczęło. "
Moja przygoda z muzyką zaczęła się trochę inaczej... ale miałam wtedy tyle samo lat... Właściwie zaczęła się przez zazdrość: "Dlaczego ona (moja siostra) umie a ja nie?" Choć teraz już wiem, że raczej muzykiem nie będę, nie żałuję tych 12 lat spędzonych z fortepianem w szkole muzycznej.

Heh... Ten teks przywołał mi też troche wspomnień...