Zainspirowany notką Pauliny, postanowiłem napisać coś od siebie. Napisać o Wojciechu Belonie. Dziś bowiem mija kolejna rocznica jego śmierci. No i co tu pisać. Przecież nie znałem go osobiście. Co więcej, urodziłem się dopiero trzy lata po jego śmierci. Ale mam teksty, mam śpiewnik, mam piosenki, wszystkiee jakie nagrał. Nawet te "najgorsze" jakościowo, te chwilowe, oficjalnie nie sprzedane. Mam też zdjęcia, wspomnienia, opowieści innych. I chwała Bogu - po dziś dzień istniejącą Bukowinę i inne zespoły, artystów, które istnieją dzięki niemu. Wszystko, co o Wojtku mógłbym tu przytaczać jest w jego piosenkach, bo w nich jest on sam i jego światopogląd.
Te piosenki znam od dziecka. Brat i siostra mieli taki stary magnetofon Unitra srebrny, potocznie zwany "nagrywaczem" (jak oglądaliście "Pręgi" to wiecie jak takie coś wygląda). W pokoju mojej siostry stała za szafą ruska gitara, a na półce leżał segregator z tekstami piosenek. I to były w większości piosenki Wolnej Grupy Bukowina. Byłem narażony na słuchanie takiej muzyki i chociaż niewiele z tego rozumiałem (miałem 4, albo 5 lat) podobał mi się dźwięk gitary. No i tak to się zaczęło.
I nic się nawet nie kończy. Rok temu wraz z przyjaciółmi zagralismy koncert z łożony z jego piosenek, nagraliśmy go w charakterze pamiątki i dziś... dobrze mi będzie do niego wrócić. A i raz jeszcze posłuchać tych starych nagrań z taśm o mroku i smutku "Baru na stawach", barwach "Pejzaży harasymowiczowskich", czy historiach "Majstra Biedy", "Maestro Bezdomnego", "Cześka Piekarza", również o miłości "Kołysanka dla Joanny", "Między nami", także o przemijaniu, czy też może poczuciu zbliżającego się finału "Jakże blisko", "Przemijanie (śpiew dinków)", "Sprzysiężenie górskiego kamienia".
Na koniec tylko wiersz ten, który najbardziej zapada mi w pamięć, najbardziej do mnie przemawia i jest drogowskazem życiowym: "Sad".
W moim mieście wyrąbali sady
Ciągnące się szeroko hen aż po Zdrój
W moim mieście wyrąbali sady
Pachnące wiosenną zamiecią
Lata owocem dojrzałym
Sad
W moim mieście wyrąbali sady
I nieważne kto wyrąbał
Ważny jest fakt
Sad
W moim mieście wyrąbali sady
Z dawien zwane od ich właścicieli mian
W moim mieście wyrąbali sady
Jesiennym się dymem snujące
I śniegiem jak ule w pasiece
Sad
W moim mieście wyrąbali sady
I nieważne kto wyrąbał
Ważny jest fakt
Sad
Nie pozostały nawet kikuty drzew
Ni cień ani trawy
Tylko pole które resztkę promieni żarło
By wzrósł siew
Tylko twarze domów twarze
Wpatrzone oknami w miejsce gdzie trwał
Obcy zupełnie im obcy świat
Sad
Kolejka od czwartej nad ranem
Ten spod piątki jak zwykle pijany
Że też żona na niego nie bluźni
Ty na obiad jak zwykle się spóźnisz
Dziecko spać chce balanga na górze
Ileż można wytrzymać tak dłużej
Ileż można wytrzymać tak dłużej
Ileż można wytrzymać tak dłużej
W naszym mieście wyrąbali sady
Więc stwórzmy sad własny po horyzont aż
W naszym mieście wyrąbali sady
Więc spłodźmy go w znoju miłości
Niech drzewa jak dzieci wnuki przyniosą nam
Te niech płyną niech lecą
Z nadzieją że gdzieś na nie czeka świat
My zaś w oknach smutnych swych bloków
Chusteczki podnieśmy by machać im w ślad
W naszym mieście wyrąbali sady
I nie ważne kto wyrąbał
Bo ważny jest fakt
Że w nas trwa
Że w nas trwa
Że w nas trwa
SAD
6 KOMENTARZY:
"z gitarą i piórem, kwietniowym wieczorem, jedziemy Wojtku razem do Włodawy..."
dzięki za to wspomnienie :)
"Bo ważny jest fakt, że w nas wciąż trwa sad...". I ważny jest fakt, że w nas wciąż trwa Wojtek i jego piosenki. To bardzo ważne... Uśmiechy!
No tak, piosenki Wojtka to coś więcej niż piosenki
Ważne ,że ktoś jeszcze pamięta o tych piosenkach...
Jednym z największych błędów byłoby zapomnienie o tej Twórczości przez wielkie "T"!
Osobiście nie znam tej Twórczości. Postaram się jednak nadrobić zaległości...
"Byłem narażony na słuchanie takiej muzyki i chociaż niewiele z tego rozumiałem (miałem 4, albo 5 lat) podobał mi się dźwięk gitary. No i tak to się zaczęło. "
Moja przygoda z muzyką zaczęła się trochę inaczej... ale miałam wtedy tyle samo lat... Właściwie zaczęła się przez zazdrość: "Dlaczego ona (moja siostra) umie a ja nie?" Choć teraz już wiem, że raczej muzykiem nie będę, nie żałuję tych 12 lat spędzonych z fortepianem w szkole muzycznej.
Heh... Ten teks przywołał mi też troche wspomnień...
Prześlij komentarz