"GDYBY TAK POWIAŁO ZDROWO...
TO BYM JESZCZE RAZ POFRUNĄŁ..."

Spłytczone przemijanie

By | 23:16 5 comments
Zalewam nocną kawę, by nie tłumaczyć się bezsennością. Wyraźnie się topię w swej fali zwątpienia. Uderzam z byka w kolejne świetlne okazje, by zaistnieć sam za wszelka cenę na swym piedestale. Na jego szczycie, osobiście. Drżę o każdej godzinie myśli czarnego humoru. Dla losu jest nim moje życie. I najgorsze jest to, że wszystko jest takie, jakie się wydaje. Nic po uproszczonych dogmatach, którymi afiszują się amerykańscy mądrale. Teologowie. Popiół pozostaje po ich złotych środkach jeszcze przed pożarem. A co dopiero w jego trakcie. Czysty, wyprany mózg, monotonia i rutyna wszechobecna zamyka mnie na szukanie czegoś nowego. A nocami ze snu wyrywa mnie uścisk strzygi. To znak, że pora ruszyć przed siebie. Ale, czy osiągnąłem już to ostateczne dno, od którego mam się odbić? Czy to po prostu drugie, trzecie, czwarte, bądź piąte z kolei i nie ostatnie?
Nowszy post Starszy post Strona główna

5 KOMENTARZY:

Nawet jeśli to pierwsze dno, to zawsze można spróbować się od niego odbić!
A co do bezsenności, to jedna z moich ukochanych poetek (mało znana, a bardzo szkoda!) - Joanna Roszak - napisała wers: "bezsenność jako lekarstwo na senność". Czasem łapię się tego wersu i jest mi lżej! :)

Uśmiechy ślę!

Ikar pisze...

A pierwsze dno się zapadnie

Nie dowiesz się, jak nie spróbujesz...

Ikar pisze...

Uważasz, że nie próbowałem?

Nie wiem... Takie pytania trzeba stawiać sobie. Mnie samej czasem wydaje się, że próbuję, choć wcale tak nie jest...