Wstecz.
Pomruczał ojciec coś pod nosem. Wszedłem wtedy do pokoju, a jak mnie zobaczył od razu powiedział - patrz synu, ci panowie za tym drewnianym biurkiem z dwoma mikrofonami (miał na myśli mównicę sejmową) to są politycy. Czyli złodzjeje i kłamcy. Pamiętaj.
Od tamtej pory pierwsze co przychodzi mi na myśl, kiedy widzę polityka, mam w głowie najobelżywsze epitety. Bo tak mi powiedział tata w dzieciństwie, a ja się go słuchałem, bo się go bałem.
Pewnego dnia spytałem dlaczego ludzie niszczą przystanki autobusowe. Odpowiedział mi wtedy, że to panki i wandale z domu dziecka. Pamiętaj synu w domu dziecka mieszkają niegrzeczne dzieci. Bądź grzeczny, bo przyjedzie po ciebie czarna wołga i cię zabierze.
Od tamtej pory papierki na dworze zawsze wyrzucałem do śmietnika, leżące na ziemi podnosiłem i także wyrzucałem. Bo chciałem być grzeczny. Bo sie bałem taty. I czarnej wołgi.
Kiedy w Bytomiu był obraz Matki Boskiej Częstochowskiej, patrząc na niego, wydawało mi się, że Maryja ma smutne oczy. Spytałem taty, dlaczego ma smutne oczy. Tata przerwał odważny śpiew "Z dawna Polski...", ścisnął moje ramię mocno i odpowiedział - Bo wczoraj wyrzuciłeś chleb do śmietnika gówniarzu i dalej śpiewał "...swe Królestwo weź pod rękę..."
Od tamtej pory jak nie mogłem już czegoś zjeść, pakowałem do worka i od razu wyrzucałem do zsypu. Maryi się nie bałem, ale jak tata mówił "gówniarzu", to tego się bardzo bałem.
Kiedyś tata obiecał, że zabierze mnie do Wesołego Miasteczka w Chorzowie. Cieszyłem się jak mało kto. Ale nie wiedziałem, że jak ktoś jest pijany, to obiecuje prawie wszystko, a jak wytrzeźwieje na drugi dzień, to nic nie pamięta. Jak następnego dnia przybiegłem do pokoju obudzić tatę i spytałem czy dziś pojedziemy, powiedział, żebym się odwalił. Zrozumiałem, że był wtedy pijany, musiałem się wstydzić kiedy wracaliśmy do domu z działki i mijaliśmy szykownych sąsiadów. Kiedy wytrzeźwiał powiedział, że już nigdy nie będzie pił. Mówił to z resztą przez kolejnych kilkanaście lat.
Od tamtej pory przestałem się bawić na działce i zapomniałem jak ona w ogóle wygląda. Bałem się, że podczas któregoś pijanego powrotu nie utrzymam taty i wpadnie pod auto.
Kiedy koszmary przestały mi się śnić, spytałem taty, dlaczego bił mamę trzepaczkę do dywanów przy mnie. Bo mama chciała się całowaćz innym panem i była pijana - odpowiedział. Popatrzył na mnie przeraźliwie poważnie i dodał jeszcze, zapewne sądząc że nie zrozumię i zapomnę - takie są baby. Dlatego trzeba je palnąć, by rozum z pizdy wrócił im do łbów.
Nie rozumiałem, fakt. Ale nie zapomniałem. Pamiętałem, aż zrozumiałem. Od tamtej pory drzemie we mnie ojczyna chęć zemsty. Od tamtej pory sprawia mi ulgę, gdy odchodzi ode mnie zraniona kobieta.
2 KOMENTARZY:
czujesz więc de facto satysfakcję?
Nie wiem czy Cię rozumiem, ale myślę, że chyba tak. Tak, satysfakcja jest,ale krótka, wręcz tylko oka mgnienie. Potem przychodzi samotność smutek i bezradność. Smutek, że to czego doświadczyliśmy zostawia piętno którego nie sposób się pozbyć. Piętno, które prawdopodobnie odciśniemy na następnym pokoleniu, coś co kłębi się w naszych myślach - czy można to pokonać? A ja chcę wierzyć że tak i ta wiara trzyma mnie przy życiu. Powodzenia.
Prześlij komentarz